Ratownicy zakończyli akcję ratowniczą w niedzielę jednego z budynków na Tajwanie, częściowo obalonego przez silne trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,4 stopnia w skali Richtera, gdzie znaleziono ostatnią poszukiwaną parę, która podniosła liczbę ofiar śmiertelnych do 17 osób – donosi AFP.

Tysiące strażaków i ratowników przeczesywało gruzy u podnóża 12-piętrowego bloku mieszkalnego Yun Tsui, od kiedy trzęsienie ziemi we wtorek późnym wieczorem nawiedziło wschodnie miasto Hualien. Budynek został pochylony pod kątem 50 stopni, komplikując tym samym prowadzenie wysiłków ratowniczych z powodu obaw przed zbliżającym się zawaleniem.

Burmistrz Hualien Fu Kun-chi powiedział, że ostatnie dwa ciała były przygniecione ciężkimi kolumnami, których nie można było usunąć bez ryzyka całkowitego zawalenia budynku, a akcja ratownicza została odwołana za zgodą ich krewnych. Dopiero w niedzielę przy pomocy koparek rozpoczęto odzyskanie ciał zaginionych.

„Siedemnaście osób zostało niestety zabitych przez trzęsienie ziemi… Miejmy nadzieję, że ich rodziny otrzymają niezbędną pomoc” – powiedział premier William Lai, składając hołd ofiarom w niedzielę w Hualien.
Uważa się, że ostatnia para to członkowie rodziny z Pekinu, która przybyła na Tajwan w zeszły poniedziałek. Ciała trzech innych członków rodziny, w tym 12-letniego chłopca, odzyskano w sobotę. Ofiary zatrzymały się w pokoju na drugim piętrze hotelu w budynku Yun Tsui, kiedy nastąpiło trzęsienie ziemi. To właśnie stamtąd pochodzi 14 ofiar śmiertelnych.

Trzy częściowo zawalone budynki w Hualien są wyburzane, w tym stanowiący lokalny punkt obserwacyjny Marshal Hotel, gdzie zginął jeden z pracowników. Hualien, na malowniczym wschodnim wybrzeżu Tajwanu, jest jednym z najbardziej popularnych miejsc turystycznych na wyspie. Ze względu na swoje położenie obrębie Pacyficznego Pierścienia Ognia dochodzi tam do częstych trzęsień ziemi. Najpotężniejsze, o magnitudzie 7,6 stopnia w skali Richtera miało miejsce w 1999 roku, zabijając 2400 osób.

12.02.2018 14:24