Trzęsienie ziemi wyzwoliło alarm, silny wiatr zakłócił w niedzielę rywalizację sportowców w olimpijskim Pjongchang, a organizatorzy ostrzegali przed silny mrozem i nakłonili kibiców do ogrzania się, by nie dopuścić do nadmiernego wychłodzenia organizmu – donosi AFP.
„Wszyscy są bezpieczni”
Po bardzo mroźnej pierwszej nocy zawodów, płytkie trzęsienie ziemi o magnitudzie 4,6 stopnia w skali Richtera wstrząsnęło wschodnią częścią Korei Południowej, co spowodowało rozesłanie ostrzeżeń na telefony komórkowe.
Organizatorzy zapewnili, że obszar Igrzysk nie jest narażony na trzęsienia ziemi, a pomieszczenia są tak skonstruowany, aby wytrzymać nawet silne wstrząsy. Według Amerykańskiej Agencji Sejsmologicznej niedzielny wstrząs znajdował się 260 kilometrów od Pjongchang i był słabo odczuwalny.
„Wszystkie obiekty w rejonie rozgrywek są tak zbudowane, aby mogły wytrzymać nawet najsilniejsze trzęsienia ziemi o wartości ponad 7,0 … więc zapewniam was, że nie wszyscy są bezpiecznik” – powiedział Sung Baik-you, rzecznik Igrzysk.
Mróz poważnym zagrożeniem
Organizatorzy zdecydowanie bardziej obawiają się mrozu, a nie trzęsień ziemi, gdyż Igrzyska w Pjongchang już kilka tygodni temu zostały okrzyknięte najzimniejszymi w historii. Synoptycy ostrzegają, że w poniedziałek temperatura spadnie do -14 stopni, ale odczuwalna wyniesie -25 stopni z powodu silnego ostrego wiatru.
„Kibice powinni ubierać się ciepło, założyć czapki i rękawiczki, aby uchronić się przed mrozem” – ostrzegł Sung.
Skoki narciarskie okazały się szczególnie nieprzyjemne, gdyż zawodnicy musieli się zmagać z niskimi temperaturami na szczycie wzgórza, a także nerwami, gdyż z powodu silnego wiatru zawody przeciągnęły się. „Było tam tak zimno, jak lód” – powiedział Austriak Michael Hayboeck, który ukończył sezon na 17 miejscu, a polski skoczek Dawid Kubacki stwierdził, że konkurencja „stała się loterią”. „To było bardzo złe dla mnie, co mogę zrobić?” – pyta się Kubacki. „To jest coś, na co nie mam niestety wpływu. Sędziowie puścili mnie na stracenie” – powiedział zawodnik.
Silny wiatr odwołuje zawody
Oprócz mrozu we znaki daje się również bardzo silny wiatr. W niedzielny poranek z powodu wiatru do czwartku odwołano finał zjazdu mężczyzn. Warunki uniemożliwiały skorzystanie z kolei gondolowej mającej wwieźć na górę zawodników i organizatorów. Później kobiecy slopestyle na snowboardzie również padł ofiarą wiatru. Początkowo organizatorzy rozpoczęcie kwalifikacji przełożyli o trzydzieści minut, później je odwołali. Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) poinformowała na Twitterze, że wszystkie zawodniczki zostaną dopuszczone do poniedziałkowego finału, ale zamiast trzech przejazdów odbędą się dwa. Polki w tej konkurencji nie startują.
W niedzielę do uzupełnienia zestawu ekstremalnych warunków na telefony komórkowe rozesłano ostrzeżenia przed pożarami zważywszy na suchą i mroźną pogodę.

11.02.2018 16:27