Fot. Robert Stefański

W ostatnich dniach zaczęły się pojawiać pierwsze informacje o pierwszych bocianach, zwiastujących wczesne nadejście wiosny. Niestety, Ireneusz Kaługa, ornitolog i przyrodnik z Grupy EkoLogicznej oświadczył, że są to ptasi uciekinierzy z ośrodków rehabilitacji. Bocianów z zimowisk w Afryce nie zobaczymy przed połową marca, choć nadajniki zaczepione do niektórych ptaków sugerują, że już odleciały z ciepłych krajów i migrują do Polski.
Pierwszy ptak już jest! Ale nie z Afryki
„Nieprawdą jest, że wszystkie bociany odleciały na zimę do Afryki. Czasami zimują w ośrodkach, a zatrzymuje je pokarm dostarczany przez ludzi” – zauważa Kaługa. „Ale gdy tylko temperatura wzrasta, a śnieg topnieje, wtedy pokarm staje się dostępny także w środowisku. Wówczas bociany opuszczają ośrodki i zaczynają pojawiać się również na gniazdach” – dodaje Kaługa.
W piątek pierwszy bocian zaskoczył mieszkańców wioski Modrzewie n. Goleniowa w województwie zachodniopomorskim. Ptak wylądował po południu na gnieździe przy słupie energetycznym. „Nigdy nie pamiętam czegoś takiego” – powiedział sołtys wsi, Robert Stefański. „Zawsze przylatywały do nas pod koniec marca” – dodaje.
Przyrodnicy twierdzą jednak, że może to być bocian – uciekinier, bowiem te prawdziwe, które zimują w Afryce, dopiero do nas wyruszyły i pojawią się najwcześniej w połowie marca.
Naukowcy śledzą bociany za pomocą nadajników
„Docierają do nas sygnały, że bociany ruszyły w drogę powrotną do Polski. Wiemy o tym dzięki nadajnikom GSM, czyli małym urządzeniom, które za pomocą sieci telefonii komórkowej lub poprzez satelity przekazują naukowcom informacje na temat położenia ptaków. Nadajniki montuje się na grzbiecie na specjalnych, elastycznych szelkach. Jednym z posiadaczy takiego urządzenia jest Kajtek – dorosły bocian, którego za kilka tygodni znów powitają mieszkańcy miejscowości Brzozów w gminie Suchożebry w powiecie siedleckim. Dzięki temu nadajnikowi ornitolodzy śledzili przelot Kajtka podczas jesiennej migracji do Afryki. Ptak leciał doliną Nilu, po czym skręcił w kierunku Sudanu i Czadu. Kajtek ostatnie cztery miesiące spędził w Sudanie Południowym, w regionie Sahelu i niechętnie się przez ten czas się przemieszczał.
„Zgodnie z kalendarzem na początku lutego włączył mu się instynkt wędrówkowy i Kajtek przemieszcza się systematycznie na północny wschód, po kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Ostatnie dane pochodzą ze środy (7 lutego) i wskazują na to, że ptak leci w kierunku Nilu Białego. Następnie doliną rzeki, która stanowi naturalną autostradę, podąży na północ, w kierunku terenów lęgowych” – mówi dr Kaługa.
Kajtek w ciągu miesiąca musi pokonać 5,5 tysiąca kilometrów. Przyrodnicy chcą się dowiedzieć, czy Kajtek powróci do swojego gniazda i czy jego trasa powrotna będzie podobna do tej, którą leciał w stronę Afryki.
Świetna okazja do badań
Dr Kaługa powiedział, że w ostatnich dniach panują bardzo dobre warunki sprzyjające migracji bocianów. „Otrzymaliśmy informację od naszych kolegów z Libanu, że pierwsze stada – składające się z około dwustu bocianów – właśnie minęły ten kraj. Niebawem ptaki dotrą do Izraela, tam zatrzymują się przy stawach na odpoczynek. Wśród tych ptaków mogą być np. bociany greckie, które na miejsca lęgowe przylatują około trzech tygodni wcześniej, niż nasze” – tłumaczy prezes Grupy EkoLogicznej.
Dzięki śledzeniu bocianów za pomocą nadajnika, naukowcy zbierają precyzyjne dane dotyczące ich migracji, postojów, miejsc żerowania, miejsc lęgowych, itp.
Kajtkowi zamocowano nadajnik w kwietniu 2017. „Wiemy, gdzie latał przez cały sezon lęgowy i gdzie przebywał zimą. Teraz dowiemy się, którędy wraca. A jeśli nadajnik będzie działał – sprawdzimy, czy bocian korzysta z tych samych żerowisk, co w ubiegłym roku. Każdy dzień, w którym uzyskujemy dane z nadajnika, jest dla nas bardzo cenny” – podkreśla Ireneusz Kaługa.
Niebezpieczeństwa
Niestety, migracja ptaków często wiąże się z wieloma niebezpieczeństwami. Bociany są bowiem głównym celem myśliwych w krajach Śródziemnomorskich. Strzelają do ptaków tylko dla rozrywki. Gdy nadajnik milknie – nie wiadomo, czy się zepsuł, chwilowo stracił zasięg, czy bocian wciąż żyje.
Kajtek nie jest jedynym bocianem, któremu pracownicy Grupy EkoLogicznej zamontowali urządzenie. W 2014 roku nadajnik otrzymał bocian Przemek, a w 2015 r. – trojaczki z jednego gniazda: Irina, Arkadio i Paul. Wszystkie ruszyły do Afryki w sierpniu. Dr Kaługa wspomina, że Arkadio przestał nadawać z Turcji, Paul – z Bułgarii, gdzie w drodze powrotnej został porażony prądem. Irinę, po powrocie w okolice Ciechanowca, na Podlasiu prawdopodobnie potrącił samochód. Jej nadajnik znaleziono przy drodze; dostał go kolejny bocian, który doleciał do Turcji i też przestał nadawać.

10.02.2018 16:33