Wiele plaż na wschodnim wybrzeżu Nowej Zelandii zostało usianych martwymi ciałami najmniejszych gatunków pingwinów na świecie. Zdaniem specjalistów przyczyną ich masowej śmierci mogło być wzburzone morze, silny wschodni wiatr oraz udany sezon lęgowy – donosi Newstalk ZB.

Widok wstrząsnął wieloma gośćmi, którzy przybyli tutaj na wakacje, a nawet miejscowymi, według których taka sytuacja ma miejsce po raz pierwszy. „To jest dosłownie rzeź. Jeszcze nigdy nie widziałem czegoś takiego, a mieszkam tu od urodzenia” – powiedział 41-letni Robert Webb z Whangarei Bird Recovery Centre.

Centrum opiekuje się dziesiątkami rannych lub porzuconych ptaków morskich, które przybyły do ośrodka w tym tygodniu. „Pingwiny z trudem radzą sobie w taką pogodę. Zostaliśmy przez nich dosłownie zalani”- oświadczył Webb.
W piątek do Departamentu Ochrony w Whangarei trafiło setki tusz ptaków, których nie udało się uratować.

Ekstremalne warunki pogodowe, które w tym tygodniu dały się we znaki mieszkańcom Nowej Zelandii, dały się we znaki również innym zwierzętom. Pracownicy Whangarei Bird Recovery Centre opiekują się także dziesiątkami albatrosów i innych ptaków morskich.

„Jeśli chodzi o słabe ptaki, ludzie mogą pomóc w uratowaniu niektórych, podnosząc je z brzegu, jeśli to było możliwe, umieszczając je na wydmach lub trawach, które zapewniają nieco schronienia podczas śmiertelnym uderzeniem fal” – podkreśla Webb. „Ci, których nie można uratować i tak umrą. Ci, którzy mają jakąś szansę, mogą odzyskać odrobinę siły, jeśli mają jakąś ochronę przed żywiołami” – dodaje.

Jedną z przyczyn ich śmierci – oprócz rzadkiego w tych regionach sztormu – mogło być pierzenie. Pingwiny zrzucały stare upierzenie, zastępując je młodymi, ale nie są w pełni wykształcone, przez co ptaki nie potrafiły dobrze pływać.

04.02,2018 21:19