Burza, która wcześniej była cyklonem Fehi, uderzyła w czwartek w nowozelandzką Południową Wyspę, powodując zalanie ulic oraz zamknięcie dróg, a co za tym idzie chaos komunikacyjny – donosi weather.com. Burza dodatkowo zbiegła się w czasie wystąpienia królewskich pływów wywołanych środowym zbliżeniem Księżyca do Ziemi.
115 pojazdów uwięzionych na autostradzie
„Królewskie pływy występują co dwa tygodnie, kiedy zbiegają się z nowiem oraz pełniami księżyców” – powiedział meteorolog Metservice Tui McInnes. „Na ogół są one zauważalne” – dodaje.
Powodzie spowodowane sztormem oraz królewskimi pływami doprowadziły do zamknięcia wielu ulic w okolicy Auckland. Jak informuje serwis newshub.co.nz, stan wyjątkowy został ogłoszony w Deniden i Buller. Około 115 kierowców zostało uwięzionych, gdy powalone drzewa i linie energetyczne uniemożliwiały poruszanie się główną autostradą. Mike Meehan z West Coast Civil Defense Mike Meehan oświadczył, że kierowcy będą napotykali na wiele niedogodności, dopóki załogi nie będą w stanie do nich dotrzeć. Dodał jednocześnie, że wszystkim uwięzionym na autostradzie nie grozi niebezpieczeństwo.
Kłopoty turystów
Władze Nowej Zelandii poinformowały, że niesprzyjająca pogoda uszkodziła główną drogę w rejonie Haast, 426 km na północny zachód od Dunedin, odcinając od świata setki turystów. „W Haast znajduje się co najmniej 600 turystów, a my dokonujemy oceny ich potrzeb „- informuje Westland District Council w e-mailowym oświadczeniu.
Pojawiło się małe tornado
Mieszkanka Blaketown oświadczyła, że w czwartek nad miasteczkiem utworzyło się małe tornado. „Hałas był ogłuszający. To nie było jednak jakieś bardzo silne, przypominało bardziej mgiełkę. Jechałam samochodem i to coś było obok nas w wodzie, gdzie znajdowały się łodzie. Następnie przekroczyło drogę i udało się do parku, a potem znikło. Moja szczęka dosłownie opadła” – powiedziała Rewa Kanara.
Wichury spowodowały również przerwy w dostawach prądu w okolicy. Władze nadal monitorują sytuację na lokalnych rzekach, które w wyniku sztormu i ulewnych deszczów zaczęły wzbierać. Na razie jednak nie ma zagrożenia powodziowego.
Metservice zauważa, że burzliwa pogoda uderzył w Nową Zelandię po najcieplejszym styczniu w historii kraju.

02.02.2018 08:22