Hilda oraz Joyce to cyklony, które uderzyły w wybrzeże Kimberly, słabo zaludniony obszar Australii Zachodniej w ciągu ostatnich 35 dni. Jednak nienazwany tropikalny niż, który nawiedził ten region w tym tygodniu okazał się agresywniejszy pod względem wiatru i deszczu w stosunku do tych ostatnich. Władze pogodowe poinformowały, że wydarzenie to jest lekcją dla mediów i mieszkańców, aby zważać na wydawane ostrzeżenia pogodowe.

Meteorolog BOM, Steph Bond, powiedział, że warunki spowodowane przez tę burzę były podobne do tropikalnego cyklonu kategorii pierwszej. Jednak to zdarzenie – mimo swojej intensywności nie spełniło kryteriów, by mógł być cyklonem tropikalnym. Zazwyczaj tropikalny układ powstaje nad wodami o temperaturze co najmniej 26 stopni, a wiatr w pobliżu centrum musi osiągnąć prędkość ponad 120 km/ h (74 mph). Ponieważ ten tropikalny niż nie utworzył się nad morzem, a największe deszcze i wiatr nie znajdowały się w centrum systemu, nie otrzymał on oficjalnego imienia.

„To lekcja dla mediów i mieszkańców, by zwrócić uwagę na ostrzeżenia pogodowe” – oświadczył Bond. „Zauważyliśmy, że ludzie nie traktują ostrzeżeń poważnie, jeśli nie ma w nich nazwy +cyklon+” – dodał.

Jak doniosły lokalne media, domy i firmy znalazły się pod wodą, a 450 osób zostało bez prądu z powodu silnego wiatru o prędkości 100 km/h, w porywach do 125 km/h. Wiatr powyrywał drzewa z korzeniami i uszkodził linie energetyczne, z ulewne deszcze zalały drogi oraz domy.

30 stycznia ponad 439 mm deszczu spadło w ciągu 24 godzin w regionie Broome. Jest to niewiele więcej od dotychczasowego rekordu opadu ze stycznia 1997 roku, który wynosił 476,6 mm. Australijskie Biuro Meteorolohgiczne (BOM) podało, że w Broome w ciągu całego miesiąca spadło 942,2 mm deszczu, a dotychczasowy rekord ustanowiony 21 lat temu dla miesiąca stycznia wynosił 910,8 mm.

01.02.2018 02:16