W styczniu w pogodzie nastąpił przewrót o sto osiemdziesiąt stopni. Po wirze polarnym, który jeszcze w pierwszych dniach nowego 2018 roku nękał Amerykę Północną zanikł, ale pojawił się drugi, tym razem atakuje centralną Azję, gdzie pełnia zimy jest ekstremalnie mroźna. Warto jednak zwrócić uwagę na jeszcze parę innych dość zaskakujących aspektów.

W poniedziałek w Nowym Jorku, gdzie jeszcze 2 tygodnie temu był dwucyfrowy mróz, zrobiło się wiosennie ciepło – słupek rtęci pokazał 10 stopni, a we wtorek ma być jeszcze cieplej – nawet 14 stopni. Generalnie cała wschodnia połowa stanów USA, która jeszcze nie tak dawno notowała nowe rekordy zimna, teraz wyróżnia się nadzwyczaj wysokimi temperaturami, średnio o 10 stopni wyższymi od normy. Nieco normalniejsze warunki panują jedynie w stanach zachodnich i środkowych, ale bardzo zimno zrobiło się na Alasce, gdzie do tej pory było najcieplej. W Achorange, gdzie w grudniu temperatura pokazywała wartości typowo kwietniowe, a śniegu nie było praktycznie wcale, temperatura spadła do -10 stopni i do tego prószy śnieg. W najbliższych dniach prognozy nie wskazują, by ta sytuacja miała się zmienić.

Dużo dzieje się również w Europie i Azji. W Azji szczególnie dobrze widoczna jest olbrzymia plama zimna na wschód od Gór Ural i sięga nawet północnych regionów Kazachstanu i Chin. To nic innego jak wir polarny, ten sam, który w grudniu atakował Amerykę Północną i zapewnił w centralnej Syberii temperatury nawet o 20 stopni wyższe niż zwykle o tej porze. Teraz jest też 20 stopni, ale zimniej, co z pewnością odczuli okoliczni mieszkańcy, raczej nie przyzwyczajeni do nagłych zmian temperatur. W ostatnich dniach odnotowano tam nawet 60 stopni poniżej zera. 40-stopniowy mróz ostatnio uprzykrzał życie mieszkańcom Astany, stolicy Kazachstanu. W zeszłym roku o tej samej porze było tam nie mniej niż -20 stopni. Ten styczeń zapisuje się wyraźnie zimniejszy.

Potężne mrozy na Syberii mogą być bezpośrednio związane z wyjątkowo wysokimi temperaturami panującymi w Arktyce. Średnio jest tam o 3,5 stopnia cieplej niż zwykle, jednak na Oceanie Arktycznym, a także między Svalbardem a archipelagiem Wysp Ziemi Północnej, na północ od Półwyspu Tajmir, temperatury są nawet o 20 stopni wyższe niż zwykle. Ten wir polarny jest odpowiedzialny za poniedziałkowe megaśnieżyce, które sparaliżowały transport w Tokio, stolicy Japonii. Prognozy sugerują nawet, że zimno i śnieg dotrą nawet do tropikalnego zwykle Szanghaju, który leży na mniej więcej tej samej szerokości geograficznej co Kair.

23.01.2018 18:35