Ponad pół tysiąca interwencji straży pożarnej, autobusy w rowach, powalone drzewa, dziesiątki tysięcy bez prądu – to bilans wichury Fryderyka, który w nocy przetaczał się przez południową i środkową Polskę.
3800 strażaków walczyło ze skutkami wichury
Jak informuje Rządowe Centrum Bezpieczeństwa w całym kraju straż pożarna interweniowała ponad siedemset razy w związku z wichurami i intensywnymi opadami śniegu. 470 zgłoszeń dotyczyło silnego wiatru, zaś dwieście było związanych ze śnieżycami. Ze skutkami niepogody walczyło w nocy 3800 strażaków, najwięcej na Dolnym Śląsku, gdzie prędkość wiatru osiągała 110 km/godz.
RCB poinformowało, że dwie osoby zostały ranne – są to pasażerowie autobusów zepchniętych do rowów z powodu silnych podmuchów wiatru.
W piątek o poranku co najmniej 22 tys. odbiorców nie miało prądu elektrycznego.
Wichury uszkodziły również dachy 65 budynków, w tym 45 mieszkalnych. W Stroniu Śląskim, w powiecie kłodzkim, wiatr zerwał dach z domu, w którym mieszka 15 rodzin. Budynek został jeszcze w nocy zabezpieczony, a mieszkańcom udzielono schronienia. Dach zerwało również z budynku w miejscowości Mrowiny w powiecie świdnickim.
Dolnośląskie: 230 interwencji po silnym wietrze
Tylko w województwie dolnośląskim od czwartkowego wieczora strażacy interweniowali 230 razy – to efekty wichur, które przetaczały się nad regionem.
Jak powiedział dyżurny Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratowniczej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu, przez całą noc strażacy w zawiązku ze szkodami poczynionymi przez wiatr interweniowali ponad 230 razy. Wyjeżdżali przede wszystkim do usuwania powalonych drzew.
W regionie zostało uszkodzonych kilka dachów budynków mieszkalnych i gospodarczych – powiedział strażak. Najpoważniejsze zdarzenie miało miejsce w Stroniu Śląskim, w powiecie kłodzkim. Wiatr zerwał tam dach z domu, w którym mieszka 15 rodzin. Budynek został jeszcze w nocy zabezpieczony, a mieszkańcom udzielono schronienia. Dach zerwało również z budynku w miejscowości Mrowiny w powiecie świdnickim.
Najwięcej interwencji straż przeprowadziła w powiatach: zgorzeleckim, jeleniogórskim, lubańskim i lwóweckim. Tam też może być najwięcej awarii energetycznych. W nocy, jak podało Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego we Wrocławiu, bez prądu było na Dolnym Śląsku około 8 tys. odbiorców.
Według służb, nikt w regionie z powodu wichury nie został ranny.
Straty również na Śląsku
Ponad 6 tys. odbiorców pozbawionych jest prądu woj. śląskim w wyniku silnego wiatru. Zablokowana czasowo była linia kolejowa Wisła Głębce – Pszczyna. Strażacy interweniowali kilkadziesiąt razy. Nikomu nic się nie stało.
Jak poinformowała w piątek rzeczniczka śląskiej straży pożarnej Aneta Gołębiowska, najwięcej interwencji związanych z wiatrem strażacy z regionu odnotowali jeszcze w czwartek – ok. 40, z czego większość w powiatach bielskim i żywieckim.
- W ciągu nocy w woj. śląskim było spokojnie, w sumie od godziny 15:00 strażacy odnotowali 73 interwencje związane z silnym wiatrem, z czego typowych wiatrołomów – 55. Najwięcej zdarzeń było w powiecie bielskim – ponad 20, w pozostałych było po kilka wyjazdów; większość z nich miała miejsce w godzinach wieczornych – relacjonowała Gołębiowska.
Jak zaznaczyła, wskutek wiatru nikt nie został poszkodowany, poważniej nie ucierpiały też budynki – odnotowano łącznie trzy uszkodzenia dachów. W Żywcu wiatr oderwał część ściany nieużytkowanego obiektu, która uderzyła w budynek mieszkalny. Tam również nikt nie został ranny.
Dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach przekazał, że w związku z wywołanymi przez wiatr uszkodzeniami sieci energetycznej, w piątek rano prąd nie docierał w regionie łącznie do 6,2 tys. odbiorców. Uszkodzenia obejmowały kilkadziesiąt stacji energetycznych. Służby pracowały nad przywróceniem dostaw energii.
Ponad 100 interwencji w Wielkopolsce
Około 100 interwencji podjęli wielkopolscy strażacy w związku z wichurami przechodzącymi od czwartku nad regionem. Po załamaniu pogody prądu w regionie wciąż nie ma ok. 3 tys. odbiorców.
Karol Kędziorski z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Staży Pożarnej w Poznaniu powiedział w piątek, że w sumie w całym regionie w związku z wichurami podjęto nieco ponad 100 interwencji. Nie było poszkodowanych. Wyjazdy dotyczyły głównie interwencji związanych z powalonymi drzewami. Straż pożarna odnotowała też dwa przypadki uszkodzeń budynków gospodarczych.
Rzeczniczka prasowa Enei Operator Danuta Tabaka poinformowała, że w piątek rano prądu nie miało ok. 3 tys. odbiorców w regionie – głównie w rejonie Gniezna i Wrześni. Tam dostępu do energii elektrycznej nie ma po ok. 1 tys. klientów. W czwartek, z powodu wielkich i gwałtownych opadów śniegu w Wielkopolsce, prądu nie miało ok. 20 tys. odbiorców.
Jak dodała, na całym terenie obsługiwanym przez spółkę, obejmującym obszar północno-zachodniej Polski, najtrudniejsza sytuacja jest obecnie w okolicy Wałcza, gdzie prądu nie ma ok. 7 tys. odbiorców. W najtrudniejszym momencie na terenie działania spółki dostępu do elektryczności nie miało ok. 60 tys. klientów. Na przywrócenie dostaw prądu czeka jeszcze ok. 12 tys. odbiorców.
W czwartek w związku z wichurami pociągi dalekobieżne kursujące przez Poznań notowały wielogodzinne opóźnienia. Z powodu silnych opadów śniegu w stolicy regionu tworzyły się gigantyczne korki. Problemy miał także poznański port lotniczy – wiele samolotów miało opóźnienia, kilka lotów odwołano lub przekierowano.
Problemy na kolei
Podobnie zarządca kolejowej infrastruktury, spółka PKP Polskie Linie Kolejowe, pracował w piątek rano nad udrożnieniem szlaku kolejowego Wisła Głębce – Pszczyna. Według informacji o utrudnieniach umieszczanych przez służby dyspozytorskie Kolei Śląskich na stronie internetowej tego przewoźnika, całkowicie odwołany w piątek został pociąg z Wisły do Katowic sprzed godziny 5.
Przed godziną 7. Magdalena Iwańska z Kolei Śląskich poinformowała o otwarciu tej linii. Przedstawicielka przewoźnika sygnalizowała też możliwość wystąpienia utrudnień na innych szlakach w regionie, szczególnie Żywiec – Zwardoń, jednak dyspozytorzy rano nie zgłaszali problemów.
Bez przeszkód startowały też samoloty z lotniska Katowice. Poprzedniego dnia dwa rejsy, które miały tam lądować, wskutek złych warunków atmosferycznych przekierowano do Krakowa.
Jak informowały jeszcze w czwartek służby prasowe Katowice Airport, ze względu na złe warunki atmosferyczne – silny wiatr – przekierowano z tego lotniska do Krakowa dwa samoloty linii Wizz Air z Dortmundu oraz Rzymu-Ciampino, które pierwotnie miały lądować tam o godz. 19. oraz po 20.
Przekierowania wpłynęły m.in. na poranny rejs Wizz Air z Katowic do Oslo-Torp o 6.15. Według informacji z katowickiej tablicy odlotów, pozostawał on przekierowany do Krakowa. Służby krakowskiego lotniska informowały o jego odlocie stamtąd do Oslo o godz. 9. Z Katowic bez problemów rano wystartowały natomiast m.in. samoloty Wizz Air do Bristolu i Dortmundu.
Problemy na drogach
Intensywne opady śniegu były przyczyną kolizji i wypadków na drogach. W powiatach grodziskim i szamotulskim doszło do incydentów związanych z udziałem autobusów; w okolicach Szamotuł do rowu wpadł autobus przewożący dzieci. Na szczęście nikt nie odniósł poważnych obrażeń.
W godzinach popołudniowych doszło także do dwóch wypadków autobusów: w powiecie grodziskim i powiecie szamotulskim. W tym ostatnim do rowu wpadł autobus przewożący dzieci. W obu zdarzeniach nikt nie odniósł poważnych obrażeń.
Póki co najpoważniejsze zdarzenie z udziałem autobusu, samochodu osobowego i ciężarowego miało miejsce w Ozorkowie na Ziemi Łódzkiej. Jak informuje Polska Agencja Prasowa aż dziewięć osób zostało rannych. Do kolizji doszło w czwartek ok. godz. 15.30 na ul. Maszkowskiej w Ozorkowie, będącej fragmentem drogi krajowej 91 łączącej Łęczycę ze Zgierzem. Po godzinie 19:00 utrudnienia zakończyły się – poinformował w oświadczeniu dyżurny Punktu Informacji Drogowej łódzkiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Hubert Graczyk. (PAP, krolowa-superstar)

19.01.2018 07:18