W Polsce gdy już temperatura spada lekko poniżej -10 stopni, tak jak miało to miejsce ostatniej nocy na wschodzie Polski, zaczynamy narzekać na zimno. Zastanówmy się teraz, co by się stało, gdyby niespodziewanie słupek rtęci spadł poniżej minus 60 stopni? Dla nas to byłoby coś ekstremalnego, ale dla mieszkańców Jakucka to nic nowego, a życie w wiosce toczy się jak zwykle – dzieci mimo tak ekstremalnego mrozu uczęszczają do szkół, a dorośli – do pracy.

W ostatnich dniach w Ojmjakonie, zwanym najzimniejszą wioską na świecie, temperatura oficjalnie spadła do minus 59 stopni. Jednak nowy elektroniczny termometr w wiosce – w regionie Jakucja – pokazał, że było chłodniej – minus 62 stopnie. Następnie jednak się zepsuł – właśnie z powodu mrozu.
Z kolei mieszkańcy odnotowywali na swoich zaokiennych termometrach jeszcze niższe wartości – lokalnie nawet minus 67,7 stopni. Jeśli ten pomiar byłby prawdziwy, to byłaby to jedna z najniższych temperatur odnotowywanych na obszarach zamieszkałych przez człowieka w historii – donosi The Siberian Times.

@Yakutiamedia

Choć mróz okazał się naprawdę ekstremalny, wcale nie przeszkadzał chińskim turystom do zażycia kąpieli w rzece w samych bokserkach. Ci bohaterscy zimni wojownicy zyskali uznanie wśród miejscowych. „Dziś na Biegunie Zimna w Oymakonie – mróz 65 stopni, ale chińscy turyści pływają w wolnym od lodu źródle Yeyemu” – powiedziała jakucka dziennikarka Elena Pototskaya. „Ono nie zamraża nawet podczas tak silnych mrozów, jakie mamy teraz. Wielki podziw dla tych śmiałków! My, miejscowi, boimy się wchodzić na takie zimno, a turyści… pływają” – zaznacza.

W Ojmjakonie najniższą wartość na termometrach zarejestrowano w lutym 1933 roku – minus 67,7 st. C. Inna osada w tym regionie, Wierchojańsk, miała 68-stopniowy mróz w 1885 roku, ale nigdy wcześniej nie został oficjalnie uznany.

Siemion Vinokurov, kamerzysta z Ojmjakonu, oświadczył: „Dziś mamy -56 stopni C, a jest godzina 13:00. Rano było -60 stopni. Teraz otrzepujemy śnieg z naszych koni Jakuckich. Dla nas jest to normalne. Dziwne, że dziennikarze z całego świata dzwonią do nas i pytają się, jak się tu mieszka. Odpowiadam, że powinni przyjechać i sami przekonać się, że żyjemy zwyczajnym życiem.

Jak się jednak okazuje, nie wszyscy są tak przystosowani do niskich temperatur, jak twierdzi Vinokurov. Hodowca koni i czwórka przyjaciół pojechali sprawdzić zwierzęta w pobliżu rzeki Kenkeme. Samochód zepsuł się i wyruszyli pieszo. Musieli nieść jednego człowieka, którego dopadł ból pleców i nie mógł chodzić. Grupa nie była odpowiednio ubrana na surową pogodę i dwie osoby tragicznie zamarzły na śmierć, zanim inni zostali uratowani.

16.01.2018 08:28