Mieszkańcy Astany od czwartku zmagają się z żywiołami. Od samego rana w kazachstańskiej stolicy panowała zerowa widzialność, a wiatr był tak silny, że wyrywał dachy z budynków. Mieszkańcy prawie nie mogli ustać na nogach, zginęła co najmniej jedna osoba, a kilkadziesiąt zostało rannych. Po fali śnieżyc pod koniec tygodnia meteorolodzy ostrzegają przed nastaniem dokuczliwych mrozów, temperatura w wielu regionach kraju spadnie poniżej -35 stopni – donosi ENEX.

Wiatr najmocniej dał się we znaki w czwartek przed południem. Podmuchy osiągające 24 m/s sprawiły, że Astańczycy unikali przebywania na zewnątrz, a ci, którzy zdecydowali się wyjść, musieli dosłownie trzymać się wszystkiego, co mieli pod ręką, aby uniknąć upadku. Całe miasto stanęło w korkach, lotnisko było zamknięte prawie przez cały dzień, a na drogach od czasu do czasu dochodziło do wypadków.

W piątek pracownicy komunalni likwidowali skutki złej pogody drugi dzień z rzędu. Z ulic miasta wywieziono już 35 tysięcy metrów sześciennych śniegu. W sumie w pracę zaangażowanych było około 1500 osób i ta sama liczba urządzeń.

W związku z obrażeniami w ciągu ostatnich godzin aż 39 osób zgłosiło się do szpitali, 37 z nich miało drobne skaleczenia bądź złamania w wyniku upadów. W północnej części stolicy o mało nie doszło do tragedii, silny podmuch wiatru zerwał bilbord, który spadł na kobietę, na szczęście szybko udzielono jej pomocy medycznej. Z kolei 67-letni mężczyzna, który próbował przejść między dwoma budynkami został porwany przez wichurę, zatrzymał się dopiero na ścianie jednego z domów. Na przedmieściach Astany znaleziono ciało 60-latka, który zmarł najprawdopodobniej z powodu hipotermii.

W trakcie burzy śnieżnej uszkodzonych zostało również dużo samochodów i budynków.

Po fali intensywnych opadów meteorolodzy spodziewają się sporego spadku temperatury. W weekend w północnym Kazachstanie słupki rtęci mogą się obniżyć do -25/-30, a lokalnie nawet do -35 stopni. Z kolei na południu spodziewane są w dalszym ciągu intensywne opady śniegu.

12.01.2018 21:19