Szwajcarskie alpejskie uzdrowisko Zermatt we wtorek przetransportowało gości helikopterem po obfitych opadach śniegu, które odcięły od świata miasteczko i doprowadziły do przerw w dostawach prądu – donosi Reuters.

Około 13 000 osób utknęło w Zermatt po tym, jak obfity śnieg unieruchomił wyciągi górskie, zamknął stoki narciarskie, ścieżki spacerowe oraz uniemożliwił wjazd pociągów do wioski. Wraz z nadejściem zimowej pogody zagrożenie lawinowe w regionie Wallis, który obejmuje Zermatt w pobliżu granicy z Włochami, zostało ocenione jako „bardzo duże” – najwyższy poziom, zgodnie z oświadczeniem szwajcarskiego instytutu śniegu i badań nad lawinami.

W miejscowości Visp, około 30 km w dół doliny od Zermatt dwadzieścia osób zostało ewakuowanych ze swoich domów po tym, jak lawina błotna i śnieżna uderzyła w wioskę – poinformował we wtorek szwajcarski nadawca SRG. Nikt nie odniósł obrażeń. Jednak biuro turystyczne stwierdziło, że przebywający w Zermatt turyści nie ma powodów do niepokoju. Urzędnicy miejscy twierdzą, że podstawiono specjalne samoloty dla tych, którzy chcą odejść.

„Prąd powrócił, wciąż jest szansa, że możemy go stracić, ale na razie wszystko wygląda w porządku” – powiedziała rzeczniczka biura turystycznego. „Atmosfera w wiosce jest spokojna i komfortowa” – dodaje. Helikoptery zostały wysłane do wioski na około dwie godziny – oświadczyła.

Goście, którzy chcą opuścić wioskę bez samochodów u podnóża Matterhorn, zostali odwiezieni do Taesch, około 5 km od miasteczka. Stamtąd w miejsce pociągów władze Zermatt podstawiły autobusy, które zabrały ludzi dalej w dół doliny po otwarciu drogi. Również helikoptery były również używane do transportu ludzi, którzy starali się dotrzeć do Zermatt – donoszą urzędnicy.

Szwajcarskie miejscowości górskie znajdują się w centrum uwagi zagrożeń geologicznych od sierpnia ub.r., kiedy strona góry zawaliła się w południowym kantonie Gryzonii, zabijając ośmioro turystów. Ich ciał nie znaleziono.

09.01.2018 20:24