Obserwatorium Meteorologiczne na Górze Waszyngtona nie jest już zimne – to po prostu lodowe piekło. Temperatura w ostatnich dniach spadła tam do -38 stopni, ale odczuwalna wynosiła -94 stopnie, przez co góra została uznana za drugie najzimniejsze miejsce na Ziemi. Nocą z piątku na sobotę było tam również zimniej niż na Marsie – według pomiarów temperatury dokonanych przez łazika Curiosity – na powierzchni Czerwonej Planety było zaledwie -78 stopni.

W sobotę rano wiatr wzmógł się do ponad 160 kilometrów na godzinę na szczycie, które znajduje się na wysokości 1916 metrówp nad poziomem morza – wynika z informacji opublikowanych na stronie internetowej obserwatorium meteorologicznego znajdującego się na Górze Waszyngtona. To właśnie silny wiatr w dużej mierze przyczynił się do tak ekstremalnie niskiej temperatury odczuwalnej.

„Powinniśmy stać się najzimniejszym miejscem dzisiejszego wieczoru na całym kontynencie amerykańskim” – mówił w piątek Mike Carmon, starszy meteorolog, który z garstką naukowców przebywał w obserwatorium podczas historycznej fali zimna.

Jednak Góra Waszyngtona od dawna słynie z ekstremalnie surowych zim. Muzeum na szczycie przypomina dzień, kiedy obserwatorium zmierzyło najwyższą prędkość wiatru na Ziemi – 372 km/h.

Miliony ludzi – od Florydy po Maine w zeszłym tygodniu trzęsło się z powodu ekstremalnej fali zimna i śnieżyc, przez które zamknięto szkoły i odwołano tysiące lotów. Mróz w Stanach Zjednoczonych zabił co najmniej 23 osoby.

08.01.2018 02:31