Na półkuli południowej trwa pełnia lata, która zwłaszcza w południowo-wschodniej Australii bije rekordy. W Sydney w niedzielę słupki rtęci pokazały 47,3 stopnia C i był to najgorętszy dzień od co najmniej 79 lat – donosi BBC.

W Penrith, na zachód od Sydney, mieszkańcy schowali się w domach, a asfalt zaczął topnieć na autostradach, ponieważ w niedzielę to właśnie w tym mieście było najgoręcej.

Ostrzeżenia przed pożarami zostały wydane dla większego regionu Sydney, a całkowite zakazy używania ognia na wolnym powietrzu zostały wprowadzone w całym mieście.

Niedzielne temperatury były jedynie o pół stopnia niższe w porównaniu do rekordu, który został osiągnięty w 1939 roku. Rekordowa wartość upału w niedzielę została potwierdzona przez Australijskie Biuro Meteorologiczne.

ABC poinformowało, że jedna organizacja charytatywna, Mission Australia, pomogła przenieść bezdomnych do szpitala na leczenie, podczas gdy inni zabrali się w schroniskach, aby uniknąć gorąca. Bahar i Amir Kashefi starali się nie dopuścić do tego, by upał zniszczył ich ślub w Sydney. „Pocę się, moja druhna się poci” – powiedziała panna młoda, Bahar, ABC. „Chcę przerwać wesele, wróć prosto do hotelu i wskoczyć do basenu” – dodaje. Około 7000 nieruchomości w Nowej Południowej Walii pozostało bez prądu, częściowo z powodu upału – donosi Sydney Morning Herald.

Z ekstremalnym upałem zmagali się Anglicy uczestniczący w zawodach krykieta w Sydney. Sportowcy uczestniczący w międzynarodowym turnieju tenisa zostali zmuszeni do opuszczenia boiska o godz. 10:00 czasu lokalnego w niedzielę przez organizatorów, gdy słupek rtęci przekroczył 40 stopni. Francuzka tenisistka Kristina Mladenovic przeprosiła swoich kibiców po tym, jak zdecydowała się opuścić boisko w połowie meczu z Australijką Ellen Perez z powodu upału.

„43 stopnie, ale było 50 na korcie, kiedy rozpoczęliśmy mecz” – napisała na Twitterze Mladenovic. „Przykro mi z powodu kibiców. Po raz pierwszy w mojej karierze przerwałam rozgrywkę” – dodała. Dziennikarz Jamie Pandaram napisał także na Twitterze, że upał uniemożliwił fotografom wykonywanie ich pracy.

Zakazy ognia w okolicy Sydney w niedzielę zostały nałożone w celu zmniejszenia ryzyka pożarów, które są powszechne podczas suchych letnich dni w Australii. Już w sobotę płomienie strawiły wiele budynków w stanach Victoria i Australia Południowa. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

We wrześniu 2017 r. Australijczycy zostali ostrzeżeni przez służby, by przygotować się na niebezpieczny sezon pożarowy po jednej z najbardziej suchych zim w historii.

07.01.2018 15:21