Rok 2018 rozpoczął się w Polsce wyjątkowo ciepło. Taki też zapowiada się cały styczeń, mimo faktu, że w drugiej dekadzie miesiąca na chwilę zrobi się zimniej. Prawdziwa zima przyjdzie późno, wiosna będzie kapryśna, a najgorszy ma być maj, potem czeka nas miesiąc lata, ale też nie wszędzie. Za to jesień i początek zimy może nas zaskoczyć.
Zima dopiero w lutym
Choć w pierwszej połowie drugiej dekady stycznia nastąpi większe ochłodzenie, które w większości kraju przyniesie całodobowy mróz, to jednak o śniegu nie ma mowy. Na wschodzie poważniej zmarzniemy, bo nocami słupki rtęci obniżą się poniżej -10 stopni, miejscami do -15 stopni. Więcej opadów pojawi się w drugiej połowie stycznia, kiedy wyż skandynawsko-rosyjski odpuści, a jego miejsce zajmą pędzące niże znad Atlantyku. Przyniosą ponownie wyższe temperatury do nawet 10 stopni, silny wiatr i na ogół deszcz, śnieg będzie gościł rzadko. Zatem najzimniejszy okres w roku przyniesie typową wiosnę niż zimę.
Prawdziwa zima zawita do nas za to w lutym. Odnowi się wyż nad północną częścią kontynentu, który zaciągnie ze wschodu zimne powietrze polarnokontynentalne. Druga dekada lutego będzie najprawdopodobniej najzimniejszym okresem tej zimy, kiedy słupki rtęci będą wahały się najczęściej od -8 do -3 stopni, a nocami oczekujemy spadków temperatur poniżej -20 stopni. Opadów raczej niewiele, ale przed nadejściem chłodów powinno napadać trochę śniegu, więc jest szansa, że krajobrazy się zabielą i przynajmniej część feriowiczów będzie się cieszyć prawdziwie zimowymi klimatami.
Wiosna z blokadami
Wiosną okres wysokiej aktywności strefowej cyrkulacji powietrza się zakończy i znów ponarzekamy na przedłużające się chłody i częste opady. W marcu kilka cieplejszych okresów się z pewnością pojawi, ale śnieg będziemy widzieć częściej niż w styczniu, zdarzą się dni, kiedy słupki rtęci nawet w ciągu dnia nie przekroczą 0 stopni. Dodatkowo odczucie chłodu spotęgują często bardzo silne i porywiste wiatry siejące spustoszenia. Nie mamy też zbyt wiele szans na pogodne momenty, bo czekają nas liczne opady. W kwietniu temperatury też mało porywające, pojawi się co prawda okres, kiedy możemy liczyć nawet na 25 stopni, ale zdecydowanie częściej słupki rtęci będą balansować na poziomie 5-15 stopni. Dobra informacja jest taka, że w kwietniu już nie powinno aż tyle padać, więc pogodnych chwil będzie znacznie więcej. Narzekać będziemy na maj, który ma dużą szansę zapisać się jako miesiąc chłodny, a do tego wilgotny. W tym roku pierwsza fala upałów w maju się raczej nie pojawi, a szkoda.
Lato będzie kapryśne, najlepiej na wakacje w lipcu
W tym roku lipiec będzie najcieplejszym miesiącem w roku, bo rzeczywiście jest duża szansa na prawdziwie letnią temperaturę. Często słupki rtęci będą przekraczać w cieniu 30 stopni i dojdą do 35-37 stopni. To będzie zupełnie inny lipiec od tego ubiegłorocznego, kiedy słupki rtęci czasami pokazywały wartości typowe dla maja, a na północy dodatkowo lało jak cebra. W najbliższe to właśnie pogoda najczęściej będzie dopisywać na północy i zachodzie niż południu i wschodzie, bo tam ma być stosunkowo wilgotno i burzowo, a przez opady jednocześnie najchłodniej.
Lepiej wakacje nie rezerwować na sierpień, bo ten zapowiada się już z niższymi temperaturami. Pod koniec lata w Europie może wyglądać tak jak w 2014 roku, kiedy w drugiej połowie sierpnia za sprawą potężnych wyżów znad Atlantyku marzliśmy, a w Szkocji notowano nawet pierwsze najwcześniejsze od lat opady śniegu.
Jesień spokojna i ciepła
Burzowe i niespokojne lato powinna nam wynagrodzić jesień. Nasz kontynent opanują suche wyże, które przyniosą iście letnią pogodę we wrześniu, kiedy temperatury będą oscylować na poziomie 15-25 stopni. Większa fala chłodów czeka nas w październiku, może być problem z grzybkami, bo niskim temperaturom towarzyszyć będzie pogodne niebo. W listopadzie i grudniu zimy na dłużej raczej nie mamy co liczyć.

06.01.2018 14:23