Według kongijskich władz co najmniej 40 osób zmarło w czwartek 4 stycznia po ulewnych deszczach, które doprowadziły do powodzi i osunięć ziemi w dzielnicy slumsów w stolicy, Kinszasie – donosi ENEX.

Wielu zmarłych mieszkało w Ngaliema, biednej dzielnicy na zboczu wzgórza, która szczególnie mocno ucierpiała – oświadczył Selembao, minister prowincjalny ds. zdrowia i spraw społecznych. Wśród ofiar śmiertelnych były dwoje lub troje dzieci, które utonęły.

„Wystąpiły nie tylko powodzie, ale również osunięcia ziemi, a kilka domów zawaliło się” – powiedział Selembao.

Gwałtowne ulewy i powodzie są poważnym zagrożeniem dla mieszkańców Kinszasy, chaotycznego miasta z populacją około 10 milionów ludzi, z którym większość jest wyjątkowo biedna. Wiele domów jest słabych i zbudowanych na wzgórzach, gdzie brak odprowadzania wody deszczowej czyni je podatnymi na lawiny błotne oraz gwałtowne wezbrania.

Intensywne deszcze, które nawiedziły kraj w zeszłym miesiącu, spowodowały, że rzeka Kalamu w Boma, oddalona około 470 km na południowy zachód od Kinszasy, wystąpiła z brzegów. W następstwie powodzi zginęło 50 osób, a 10 tysięcy zostało bez dachu nad głową. Niektóre zwłoki znaleziono w sąsiedniej Angoli, około 35 km od miasta.

06.01.2018 02:29