Zgodnie z prognozami potężna burza śnieżna zaatakowała w czwartek północno-wschodni obszar Stanów Zjednoczonych, pozbawiając prądu elektrycznego dziesiątki tysięcy ludzi oraz spowolniły podróże po fali ekstremalnych mrozów, które od ponad tygodnia panowały nad większością Stanów Zjednoczonych i zabiły co najmniej 20 osób – donosi Reuters.

Tysiące lotów zostało odwołanych, pługi śnieżne i solarki nie nadążały z usuwaniem śniegu, który szybko gromadził się na drogach i autostradach, a dwa główne lotniska w Nowym Jorku zamykano w celu oczyszczenia pasów startowych.
Osoby dojeżdżające do pracy, którzy już rankiem walczyli z burzą, obawiały się, że mogą nie wrócić do domu podczas popołudniowego szczytu.
„Nie wiem, gdzie podzieję się dziś wieczorem, jeśli utknę, prawdopodobnie z moim szefem” – powiedział 55-letni tłumacz Ran Richardson z Massachusetts, gdy czekał na metro w Bostonie.
W Nowym Jorku, w wielu częściach New Jersey oraz Bostonie w związku z pogorszeniem warunków drogowych zamknięto szkoły i urzędy. Uczniowie nie będą mieć zajęć lekcyjnych również w piątek – podały władze.

Burza śnieżna sparaliżowała również lotniska. W czwartek w USA odwołano ponad 5 tysięcy lotów. Międzynarodowe lotnisko w Nowym Jorku John F. Kennedy oraz lotnisko LaGuardia tymczasowo wstrzymały wszystkie loty ze względu na potrzebę oczyszczenia pasów startowych z zalegającego śniegu – podała Federalna Administracja Lotnictwa.
Na lotniskach w trzecim ważnym porcie metropolitalnym w Newark, New Jersey i na międzynarodowym lotnisku w Logan w Bostonie średnio aż trzy na cztery loty było odwoływanych – donosi serwis FlightAware.com.

Z kolei Amtrak, spółka kolejowa, poinformowała w czwartek, że w związku ze śnieżycami pojawiły się problemy z realizacją usług. Sporadyczne opóźnienia odnotowano w systemach tranzytowych, w tym na liniach kolejowych Long Island Rail Road oraz Metro-North w stanie Nowy Jork, a także w systemie Massachusetts Bay Transportation Authority (MBTA) w rejonie Bostonu.
„MBTA zawsze będzie napotykać na problemy, ponieważ wiele naszych usług realizujemy na zewnątrz” – powiedział Mitchell Moss, profesor polityki miejskiej i planowania na Uniwersytecie w Nowym Jorku, który jest ekspertem w kwestiach tranzytowych. Zamrożone przełączniki i silne wiatry przeszkadzają w wykonywaniu prawidłowych realizacji usług kolejowych – dodał.
Urzędnicy zgłaszali liczne wypadki drogowe na całym północnym wschodzie, w tym w Manchesterze w stanie New Hampshire, gdzie 32-letnia kobieta wpadła w poślizg i rozbiła samochód przez ścianę domu opieki – podała lokalna policja. Nikt nie odniósł obrażeń w wyniku incydentu.

W czwartek ostrzeżenie przed burzami śnieżnymi obowiązywały wzdłuż Wschodniego Wybrzeża – od Karoliny Północnej do Maine. W północno-wschodnich stanach alerty wydane przez Narodowy Serwis Pogodowy obowiązują do piątku do godzin popołudniowych. Intensywnym opadom towarzyszył również silny i porywisty wiatr, który pozrywał linie energetyczne.

Blisko 130 tys. domów i firm na Północnym-Wschodzie w czwartek wieczorem zostało pozbawionych energii elektrycznej. W Bostonie i okolicach przybrzeżnych Nowej Anglii ma spaść 30 centymetrów białego puchu, przy czym w ciągu godziny przyrost pokrywy śnieżnej wynosił 7-10 cm, co utrudniało służbom utrzymanie dróg w czystości. Problemów stwarzała również niska temperatura, która zmieniła nawierzchnie w lodowiska.

Duże przypływy spowodowały także powodzie u wybrzeża stanu Massachusetts – woda morska wznosiła się w pobliżu budynków, w tym hotelu oraz wzdłuż historycznego Long Wharf w Bostonie, będącego popularną atrakcją turystyczną. Zdjęcia opublikowane przez lokalnego nadawcę telewizyjnego pokazały strażaków, które umacniają wały. Władze Boston Fire Department nie chciały udzielić żadnych szczegółowych informacji.

Burza wzrosła wskutek gwałtownego spadku ciśnienia atmosferycznego, którą niektórzy meteorolodzy określili mianem „bombogenezą” lub „bombą cyklonową”. Przyniosła ona obfite opady śniegu oraz silny i porywisty wiatr powodujący zawieje i zamiecie śnieżne. Zjawisko bombogenezy występuje, gdy ciśnienie w centrum układu obniża się o co najmniej 24 milibary w ciągu 24 godzin – powiedział Alan Reppert, meteorolog portalu AccuWeather.
Zimowa aura, która panuje w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie od świąt Bożego Narodzenia, zabiła do tej pory już 20 osób, w tym trzy ofiary śmiertelne wypadków drogowych w Karolinie Północnej i trzy w Teksasie z powodu przeziębienia.

Bomba cyklonowa jest teraz w drodze do Kanady, gdzie już w czwartek odnotowywano duże opady śniegu. Jak podaje Nova Scotia Power na swojej stronie internetowej, wczoraj wieczorem aż 60 tys. firm oraz gospodarstw domowych w kanadyjskiej prowincji Nowa Szkocja było pozbawionych prądu. Większość odlatujących i przylatujących lotów została było odwoływanych lub opóźnionych na lotnisku Halifax Stanfield.
W Montrealu 120 lotów zostało odwołanych w czwartek z powodu burz śnieżnych, które wpływały na lotniska w tzw. „Zamorskich Prowincjach”, obejmujących: Nowy Brunszwik, Nową Szkocję, Wyspę Księcia Edwarda oraz kilka stanów USA. „W przypadku Maritimes jest to koktajl składający się z opadów i silnych wiatrów” – powiedział meteorolog Environment Canada, Jean-Philippe Begin. W Maritimes w piątek prędkość północno-zachodniego wiatru może osiągać 110-130 km/h, z kolei w prowincji Quebec spadnie do 50 cm białego puchu.

05.01.2018 07:09