Wschodnie Wybrzeże Stanów Zjednoczonych i Kanady drży z zimna po rekordowych śnieżycach związanych ze śmiertelną „bombą cyklonową”, która przyniosła śnieg nawet w południowej części Florydy. Liczba ofiar rekordowych mrozów wzrosła w obu krajach już do 25 osobach, ale pojawia się nadzieja na większe ocieplenie w przyszłym tygodniu.

Według Narodowego Serwisu Pogodowego w ten weekend na wschodzie Kanady i USA temperatura ma obniżyć się do -29 stopni. W Kanadzie silne wiatr nie tylko zwiększył odczucie zimna, ale z jego powodu dziesiątki tysięcy mieszkańców Nowej Szkocji zostało pozbawionych prądu. Z kolei u wybrzeży Nowej Anglii zamarzające wody powodziowe wywołane przez sztorm zaczęły podtapiać domy, z których ewakuowano ludzi.

Agencja Associated Press podaje, że ekstremalna pogoda od świąt zabiła tylko w Stanach Zjednoczonych 23 osoby, a kolejne dwie poniosły śmierć w Kanadzie. Policja potwierdziła cztery zgony spowodowane wypadkami drogowymi w Północnej i Południowej Karolinie. Kolejne przypadki śmiertelne miały miejsce w Wisconsin, Kentucky i Teksasie. W Filadelfii samochód nie był w stanie zatrzymać się na stromym wzgórzu i został potrącony przez pociąg podmiejski. Pasażer znajdujący się w pojeździe zginął na miejscu. W Wirginii dziewczyna została śmiertelnie potrącona przez samochód podczas jazdy na sankach, a 75-letni mężczyzna zginął uderzony przez pług śnieżny.

Wraz z kończącymi się opadami śniegu meteorolodzy przewidują, że do weekendu temperatura będzie spadać, gdy lodowate powietrze zalegające nad biegunem północnym spłyną daleko na południe do środkowoatlantyckiego regionu USA.

National Weather Service poinformował w piątek: „Ogniska arktycznego powietrza utrzymają temperaturę od 10 do 20 stopni poniżej średniej w północno-wschodnich Stanach Zjednoczonych. Jednak od poniedziałku temperatura ma wzrosnąć powyżej zera i rozpocznie się odwilż”. Eksperci twierdzą, że burza tzw. „bombowego cyklonu” przyciągała wilgoć i energię z tak dalekiego południa, jak Morze Karaibskie. Tylko w piątek w samych Stanach Zjednoczonych odwołano 1200 lotów, zaś w Kanadzie 400. W czwartek było jeszcze gorzej; uziemionych zostało ponad 4 tys. lotów.

Na górze Mount Washington w New Hampshire, który szczyci się „najgorszą pogodą na świecie”, w piątek wieczorem temperatura spadła do rekordowych -70 stopni.

Organy ścigania w amerykańskim stanie Indiana wydały żartobliwy nakaz aresztowania bohaterki z filmu Disneya „Kraina Lodu”, którą obwinia się za ostatnią rekordową falę zimna. „Pilnie poszukujemy Królowej Elsy, która spowodowała te wszystkie niedogodności” – poinformował departament policji w Seymour.

Zarówno Atlantycka, jak i środkowa część Kanady zmagają się z rekordową zimową burzą. Nowy Brunszwik, Nowa Fundlandia oraz Labrador znajdują się pod ostrzałem śnieżyc i zamieci. W piątek rano spółka energetyczna Nova Scotia Power poinformowała, że około 125 tys. klientów wciąż nie ma prądu po podmuchach wiatru o prędkości 140 km/h, które nawiedziły części nadmorskiej prowincji. Przerwy występują również w Nowym Brunszwiku i Nowej Fundlandii. W Ontario zadeklarowano ostrzeżenie przed niskimi temperaturami, podczas gdy prowincja Quebec stoi w obliczu obfitych opadów śniegu, silnego wiatru oraz wzrostu stanu morza.

Zgodnie z prognozami w Bostonie w stanie Massachusetts spadło 30 cm białego puchu. Z kolei wysokość fal przekroczyła poprzedni rekord ustanowiony wielkiej zamieci w 1978 roku – miały one 4,5 metra. Powódź sztormowa dotknęła nowo wyremontowaną dzielnicę portową Bostonu i zalała śródmiejską stację metra. Za tę sytuację burmistrz obwiniał zmiany klimatyczne. „Jeśli ktoś chce kwestionować globalne ocieplenie, po prostu niech zobaczy, co się tutaj stało” – podkreślił.

Burza zmusiła również władze do zamknięcia setek szkół i firm w Nowym Jorku, Filadelfii, Bostonie, obu Karolin, Maryland i Virginii. Przerażeni mieszkańcy Nowego Jorku rzucili się do sklepów przed nadejściem śnieżnego frontu, ogołacając półki z mlekiem, jajkami i jarmużem – donosi New York Times.
Ten nietypowy wzorzec pogodowy przyniósł śnieg daleko na południe USA aż do Florydy, gdzie fala mrozów sprawiła, że iguany straciły swoją przyczepność i spadły z drzew. Ceny gazu ziemnego na północnym wschodzie USA wzrosły do rekordowo wysokiego poziomu, co zostało spowodowane wysokim zapotrzebowaniem na paliwo do ogrzewania.

05.01.2018 21:20