Zima miała być w ruinie, tak przynajmniej wieścił niejaki Waśniewski, a także faworyzująca ciepło Smrodzilla. Jednak w Boże Narodzenie pisaliśmy, że po święcie Trzech Króli czeka nas przejściowy atak zimy z mrozem i opadami śniegu. Wszystko wskazuje na to, że tradycyjnie nasze prognozy okazały się słuszne w stu procentach, a konkurencja znów dała ciała.
Nadchodzi potężny wyż
Do ochłodzenia na przełomie pierwszej i drugiej dekady stycznia przyczyni się olbrzymi wyż, który w niedzielę będzie nad Wielką Brytanią. Jednocześnie nad Skandynawią znajdzie się układ niżowy, który w miarę rozrastania wyżu na wschód odsunie się w stronę Rosji. Na szczęście tym razem wyż będzie o wiele potężniejszy od swoich poprzedników i zatrzyma niże nad Atlantykiem. Na początku tygodnia centrum układu wysokiego ciśnienia, w którym ciśnienie podskoczy do 1035 hPa znajdzie się nad zachodnią Skandynawią, a to oznacza, że z północy dotrze do nas mroźna arktyczna masa powietrza i zrobi się naprawdę bardzo zimno.
Śniegu jednak niewiele, większa szansa na mróz
Zimę będziemy mieć najprawdopodobniej bardziej w wydaniu mroźnym niż śnieżnym. Wyż bowiem będzie się znajdował bardzo blisko naszego kraju, przez co opadów będziemy mieć niewiele. Jednak nie możemy wykluczyć, że zwłaszcza w regionach wschodnich i południowych krajobrazy się zabielą.
Z każdym kolejnym dniem od 7 stycznia będzie coraz zimniej. Najniżej będzie w północnej i środkowej części kraju, gdzie już w niedzielę słupki rtęci mogą nie pokazać więcej jak 0-2 stopnie w ciągu dnia i minus nocami. Od wtorku prawie wszędzie przez całą dobę będzie na minusie. Najbardziej zimno zrobi się na wschodzie, gdzie około 10 stycznia spodziewamy się w ciągu dnia nawet -6/-4 stopni, a nocami przy rozpogodzeniach spadki temperatur sięgną -14/-12 stopni. Zachód i Pomorze będą zazwyczaj cieplejsze, ale i tam nie można wykluczyć, że w ciągu dnia zobaczymy lekki minus, a nocami -9/-6 stopni.
To jeszcze nie trwała zima
Zdaniem Marzeny Rabczewskiej, synoptyk portalu Przyroda, Pogoda, Klimat ten zimniejszy okres potrwa około tygodnia i będzie związany z chwilowym zanikiem wiru arktycznego nad Stanami Zjednoczonymi i Kanadą. Jednak zimne masy powietrza do Ameryki mają znów zawitać w połowie stycznia, a to oznacza, że właśnie wtedy w Europie mroźne wyże osłabną, nasili się cyrkulacja strefowa i druga połowa miesiąca znów zapowiada się bardzo ciepła i wilgotna. Większa zima czeka nas w lutym.

03.01.2017 18:22