W czwartek 14 grudnia ekspert od chmur Bastian Van Didenhoven, zauważył dziwne wzory na niebie nad Florydą. Białe pasy, uwiecznione przez satelitę NASA „Aqua” w naturalnych i fałszywych kolorach, zostały porzucone przez przelatujące samoloty.

„To są zdecydowanie smugi” – powiedział Van Diedenhoven, badacz z Columbia University i NASA Goddard Institute for Space Studies. „Takie wzory nie są typowe dla atmosfery” – dodaje.

Smugi lub szlaki kondensacyjne są rodzajem chmur Cirrus, które powstają niemal tak samo jak naturalnie występujące chmury pierzaste. Różnica polega jedynie na źródle składników. „Wydechy” z samolotów zawierają dużo pary wodnej oraz drobnych cząstek. Na dużych wysokościach, gdzie jest wystarczająco zimno – około -39°C – para wodna może łatwo zamarzać na cząstki i tworzyć długie wąskie chmury.

Niebieskie obszary na zdjęciu o fałszywych kolorach wskazują na lód, który jest stałym składnikiem smugi Cirrusów. Kiedy temperatura i wilgotność powietrza pozwalają kryształom lodu pozostać stabilnymi, chmury mogą się utrzymywać przez wiele godzin i poruszać się wraz z wiatrem. W tym przypadku stosunkowo długa żywotność, unikalny kształt i izolacja smug sprawiły, że łatwiej było je zobaczyć z kosmosu.

„Nie jest to rzadkie, ale zazwyczaj są trudne do wykrycia” – wyjaśnił Van Diedenhoven. „Często samoloty muszą krążyć, aby czekać na szansę lądowania na pobliskim lotnisku. Myślę, że te wzorce są również trudne do zauważenia ze względu na intensywny ruch lotniczy i wszystkie wynikające z nich nachodzące na siebie smugi, gdy warunki powietrza sprzyjają powstawaniu smug kondensacyjnych.

Kolejny wyraźny przykład krętych smug kondensacyjnych miał miejsce w marcu 2016 r., kiedy półkole były widoczne na niebie u wschodniego wybrzeża Anglii. Van Diedenhoven zidentyfikował, że ich źródłem był statek powietrzny Royal Air Force.

02.01.2018 18:24