Początek nowego 2018 roku zwłaszcza dla mieszkańców południowej Kanady okazał się ekstremalnie zimny. Śnieg, długotrwałe procedury odladzania oraz brak pracowników spowodowały w poniedziałek i wtorek paraliż na głównych lotniskach w kraju, a setki lotów zostało odwołanych lub opóźnionych w Toronto – donosi AFP.

Od ponad tygodnia rekordowo niskie temperatury panują na znacznym obszarze Kanady oraz Stanach Zjednoczonych. Tylko w USA z powodu zimna zmarło do tej pory już dziewięć osób.

Air Canada ostrzegła, że powroty ze świąt mogą być bardzo trudne dla pasażerów korzystających z portów lotniczych w Toronto, Montrealu, Calgary i Ottawie. W poniedziałek opóźnienia trwały średnio od czterech do pięciu godzin – wynika z danych zebranych przez ze stron internetowych portów lotniczych. W Toronto śnieg pogorszył sytuację, a przed godziną 15:30 prawie pięćset lotów zostało odwołanych lub opóźnionych – donosi FlightAware.

Pasażerowie prosili o pomoc i wyładowali swój gniew na portalach społecznościowych. „Zima kosztowała mnie dwa dni urlopu i utratę jednej dniówki” – napisała Carla Whyte na Twitterze. „To niedopuszczalne. Zrujnowane moje święta, na które czekałem przez cały rok. To nienormalne. Świetny sposób na rozpoczęcie mojego 2018 @AirCanada” – wtóruje Anne-Marie Robart.

Pewien Amerykanin powiedział, że opuścił Montreal z ponad dwugodzinnym opóźnieniem – tylko po to, by na dobre utknąć w Toronto. „Powiedziano mi, że najwcześniej będę mógł odlecieć we wtorek wieczorem. To chore” – pisał na Twitterze.

Oprócz złej pogody WestJet przyznał, że musiał odwołać jeden lot ze względu na „problem braku załogi”. „Nigdy nie zdarzyło nam się coś podobnego w przeszłości, za teraz serdecznie przepraszamy” – podała linia lotnicza.

02.01.2018 21:21