Fot. Facebook

W górach w dalszym ciągu jest bardzo ciepło jak na grudzień, z tego też powodu niedźwiedzie nie mogą zapaść w sen zimowy. W poniedziałek GOPR-owiec Maciej Moskwa, będąc na obchodzie pod przełęczą Brona w masywie Babiej Góry, sfotografował odciśnięte w śniegu łapy zwierzęcia.

„Nie był to yeti, ale niedźwiedź brunatny. Pracownik Parku Marcin Trybała sugeruje, że drapieżnika wybudziło ciepło. Niedźwiedź teraz wędruje i traci energię, której nie zdoła uzupełnić. Zapewne na przedwiośniu zgłodnieje i będzie zmuszony wcześniej wyjść z gawry, by poszukać pożywienia, gdy będzie go jeszcze niewiele. Bądźmy więc ostrożni wędrując szlakami Królowej Beskidów, bo nie jesteśmy na nich sami – powiedział przyrodnik z Babiogórskiego Parku Narodowego Maciej Mażul.

Niedźwiedzie brunatne z reguły są bardzo ostrożnymi zwierzętami i starają się unikać człowieka. W Polsce te największe drapieżniki są objęte całkowitą ochroną.

W rejonie schroniska na Markowych Szczawinach w masywie Babiej Góry leży obecnie ok. 50 cm śniegu. Na północnych stokach obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego. Oznacza on, że występuje umiarkowane zagrożenie lawinowe. Pokrywa śnieżna jest średnio związana. Do zejścia lawiny może dojść przy dość znacznym obciążeniu, np. przez grupę narciarzy, na stromych, lawiniastych stokach.

26.12.2017 08:25