Zima pod koniec astronomicznej jesieni postraszyła, jednak prognozy nie pozostawiają wątpliwości, że kilka nadchodzących tygodni będzie zdecydowanie cieplejszych i prócz paru zimowych epizodów przez większość stycznia szans na długotrwałe utrzymanie śniegu nie przewidujemy.
Bardzo ciepły koniec grudnia
Astronomiczna zima rozpocznie się już w najbliższy czwartek, 21 grudnia, ale dokładnie w tym dniu przez Polskę z północnego-zachodu na południowy wschód będzie wędrował front atmosferyczny z porcją opadów śniegu przechodzących w deszcz ze śniegiem i deszcz. Przed frontem ma jeszcze zalegać masa powietrza arktycznego, ale za spłynie o wiele łagodniejsze polarnomorskie z północnego-zachodu. W trzeciej dekadzie grudnia nad Europą dojdzie generalnie do dużej zmiany rozkładu ciśnienia. Południe kontynentu, czyli m.in. kraje Basenu Morza Śródziemnego będą skąpane w słońcu, a Skandynawia i Rosja zostaną zdominowane przez głębokie niże. Dla nas oznacza to zachodnią cyrkulację, która sprawi, że dość często będziemy doświadczać opadów, a temperatura nierzadko będzie sięgać 8-10 stopni i to na przeważającym obszarze Polski.
Styczeń również bardzo ciepły i wilgotny
Już od dłuższego czasu piszemy o ciepłym styczniu i nic w tej kwestii póki się nie zmienia. Głębokie atlantyckie niże wciąż będą blokowane przez umiejscowione na wschodzie i południu kontynentu wyże, a więc szans do spływu powietrza arktycznego będzie niewiele. Przez to styczeń zapisze się średnio jako cieplejszy od normy o 2-4 stopnie w stosunku do normy wieloletniej. Ataki zimy będą zdarzać się stosunkowo rzadko, nieco więcej będzie ich w drugiej połowie miesiąca, być może pojawi się kilka dni, kiedy temperatura w ciągu dnia nie przekroczy 0 i nieco sypnie. Jednak najczęściej słupki rtęci będą dochodzić do 5-10 stopni i do tego wszystkiego bardzo często będzie deszczowo. W związku z tym styczeń zapisze się kolejnym bardzo wilgotnym miesiącem. Ta sytuacja trwa nieprzerwanie od września i na razie nie ma szans, aby miała się skończyć.
Zimy doświadczymy w lutym
O wiele bardziej zima zaatakuje Europę w lutym. Prawdopodobnie wir polarny w Ameryce zacznie zanikać, a na Atlantyku utworzą się wyże. To daje w końcu szansę do spływu zimniejszych mas powietrza z północy. Modele sugerują również powstanie na blisko dwa tygodnie potężnego wyżu nad północną częścią kontynentu i wówczas taka sytuacja, podobnie jak w 2012 roku, przyniesie nam tęgie mrozy. Lutym będzie pierwszym chłodniejszym miesiącem od września, ale za to bardziej suchym. Mimo to śnieg powinien spaść i poleży zdecydowanie najdłużej podczas tegorocznej zimy. Przez większość miesiąca przez całą dobę niemal wszędzie poniżej zera, możliwe są dwie fale tęgich ponad 20-stopniowych mrozów. Ci, którzy mają ferie w lutym powinni być zadowoleni z panującej pogody. Gorzej dla tych, którzy będą musieli wstawać wcześnie do pracy i czekać na komunikację miejską w chłodzie.
W marcu prawdziwej wiosny nie będzie
W marcu również prawdziwej wiosny nie oczekujemy. Co prawda nie powinno być już aż tak zimno, jak w lutym, ale chłodne dni będą w przewadze. Nie zabraknie również opadów śniegu. Koniec zimy w przeciwieństwie do swojego początku zapisze się prawdziwie zimowo i śnieżnie. Nie ma żadnych szans, żeby marzec był tak ciepły, jak w zeszłym roku. W ostatnich latach w marcu temperatura lubiła się zbliżać do 20 stopni. Jeśli w przyszłym sięgnie bądź nieznacznie przekroczy 10 stopni, to będzie naprawdę miłe zaskoczenie.

20.12.2017 18:23