Burza śnieżna pozostawiła we wtorek bez prądu około 75 tys. mieszkańców południowego krańca Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie. Z kolei w prowincji Alberta w wypadku samochodowym zginęły dwie osoby – donosi CTV News.

BC Hydro poinformowało, że najbardziej dotknięte zostały miejscowości na Wyspie Vancouver, tj.: Victoria, Nanaimo i Duncan. Ciężki, mokry śnieg i marznący deszcz spowodowały rozległe uszkodzenia linii energetycznych, słupów i transformatorów, a załogi pracowały całą noc, by uporać się z problemami. Do tej pory prądu wciąż nie ma 32 tys. odbiorców.

Ministerstwo Transportu twierdzi, że w niektórych regionach prowincji pokrywa śnieżna wzrastała w tempie od 10 do 12 centymetrów na godzinę, co powodowało złe warunki drogowe. Południowy pas autostrady nr 5 między Merritt a Hope został zamknięty na większość wtorkowego popołudnia, kiedy pojazd wpadł w poślizg i wpadł do rowu. W wielu szkołach zdecydowano skrócić zajęcia, by uczniowie mogli bezpiecznie wrócić do domów.

Z kolei w południowej Albercie w tym samym dniu na śliskiej nawierzchni dróg zderzyły się ze sobą pojazdy, w wyniku czego dwie osoby poniosły śmierć, a kilka zostało rannych. Pierwszy wypadek miaa miejsce około godziny 15:30 czasu lokalnego, kiedy SUV jadący na południe autostradą nr 2 wpadł w poślizg w pobliżu skrzyżowania Crossfield, na północ od Calgary i wylądował na dachu. Około godziny później SUV jadący do Stoney Trail uderzył w słup w pobliżu autostrady 22X. Czterech mężczyzn, którzy prawdopodobnie ukończyli 20 lat, zostało zabranych do szpitala, gdzie jeden z nich zmarł – podaje CBC.

Środowisko Kanady ostrzega, że intensywne opady śniegu będą się dawać we znaki w środę. Po śnieżycach nadejdzie fala dużych mrozów.

20.12.2017 21:15