Żołnierze i policja ewakuowali w sobotę setki mieszkańców południowej Albanii po uporczywych opadach deszczu, które spowodowały wystąpienie wody z brzegów rzek, zalanie kilku wiosek i zatopienie tysięcy domów – donosi AP.
Przymusowe ewakuacje
Wiele dróg w regionie zostało zablokowanych przez lawiny błotne. Ponad 100 rodzin z pięciu wiosek w pobliżu rzeki Vjosa, około 120 kilometrów (75 mil) na południowy zachód od stolicy, Tirana, ewakuowano ostatniej nocy – podało Ministerstwo Obrony w oświadczeniu. W niektórych przypadkach policjanci i żołnierze musieli przymusowo zabierać ludzi ze swoich domów – oświadczył najwyższy ratownik, Shemsi Prenci. „Ludzie nie chcą się ratować, bo nie chcą zostawić pustych domów w obawie przed złodziejami. Jednak musieliśmy ich ewakuować z przymusu, bo sytuacja zagraża życiu” – mówił Prenci. Około 2300 żołnierzy zostało rozmieszczonych na tym obszarze wraz z sześcioma zespołami służb ratowniczych z sąsiedniego Kosowa – dodał.
Ofiara śmiertelna
Co najmniej jedna osoba zginęła w ciągu ostatnich trzech dni intensywnych opadów deszczu, które doprowadziły do powodzi w wielu częściach Albanii, czasowo paraliżując jej porty i zawieszając loty na jedynym międzynarodowym lotnisku. Na szczęście mimo sobotnich ulew w południowej Albanii nie było żadnych ofiar śmiertelnych.
„Na szczęście do tej pory nie doszło do utraty ludzkiego życia ani bydła” – powiedział Prenci, dodając, że ostrzeżenia o złej pogodzie na początku tego tygodnia dały mieszkańcom wystarczająco dużo czasu, aby zabezpieczyć swoje zwierzęta i rzeczy osobiste.

W piątek urzędnicy oświadczyli, że 3 334 gospodarstw domowych znalazło się pod wodą, a 3 016 hektarów (7500 akrów) użytków rolnych zostało zalanych. W sobotę władze poinformowały, że 45 tys. mieszkańców nie ma prądu. Premier Albanii Edi Rama powiedział, że w sumie 6400 ratowników, policji i żołnierzy walczy w ramach „bardzo krytycznej sytuacji”.

02.12.2017 21:11