Międzynarodowe linie lotnicze, w tym Jetstar i Qantas, zaczęły odwoływać swoje loty na Bali (Indonezja) w związku z sobotnią drugą w tym tygodniu erupcją wulkanu Agung, mimo że władze odpowiedzialne za łagodzenie skutków katastrof twierdzą, że można bezpiecznie dolecieć na wyspę.

Sobotnia erupcja okazała się znacznie silniejsza od tej z ostatniego wtorku, a chmura pary i płonących skał wzbiły się w górę na wysokość półtora kilometra nad szczytem liczącego 3000 metrów wulkanu. Na Bali nie zarządzono nowych ewakuacji, a 6-kilometrowa strefa wykluczenia wokół Agunga nie została poszerzona.

Lotnisko Ngurah Rai w Denpasar pozostawało otwarte w sobotni wieczór, ale dwie godziny po wybuchu Jetstar anulował lub przekierował cztery loty zmierzające do Bali. Te same linie lotnicze uziemiły pięć samolotów na wyspie. Podobną decyzję podjęły Qantas, Virgin i Dutch Airlines KLM.

Sproszkowane skały zawarte w popiele wulkanicznym mogą wnikać do silników i powodować ich uszkodzenia, ale linie lotnicze mają różne kryteria dotyczące tego, jak blisko chmur mogą znajdować się ich samoloty.
„Poziom alarmowy na górze Agung nie został podniesiony, pozostaje na poziomie trzecim. Po popołudniowej erupcji nie nastąpił wzrost wstrząsów i aktywności wulkanicznych” – powiedział rzecznik BNPB, Sutopo Purwo Nugroho.

Agencja wezwała również do zachowania spokoju wśród lokalnej społeczności, z której około 25 000 ewakuowano ze stoków Agung do setek specjalnie przygotowanych schronisk. Z kolei wulkanolodzy będą w dalszym ciągu monitorować górę, która wybuchła po raz pierwszy od 1963 r. Wówczas lawina piroklastyczna towarzysząca erupcji zabiła ponad 1000 osób.

25.11.2017 17:02