Meteoryty mogą być widoczne nawet przez astronautów z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Ostatnio pracownik będący na pokładzie statku uchwycił moment, kiedy ognista kula przelatywała nad Ziemią, dokładnie nad Południową Afryką – donosi rt.com.

Astronauta Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) Paolo Nespoli uchwycił moment wejścia kosmicznej skały w ziemską atmosferę w dniu 5 listopada, gdy ISS przelatywała znad południowej części Oceanu Atlantyckiego w kierunku Kazachstanu, będąc 400 kilometrów nad Ziemią. Aby dostrzec meteor na zdjęciu spójrz w prawy górny róg.

W tym miesiącu „deszcze meteorów” związane były aż z trzema rojami, więc trudno określić pochodzenie tej ognistej kuli. Być może była ona związana z Taurydami, których szczyt nastąpił kilka dni później, 10 listopada. Niewykluczone, że mieliśmy do czynienia z wczesnymi Leonidami, których w ten weekend mamy najwięcej, aczkolwiek są one obserwowane przez cały miesiąc. Z kolei „deszcze Orionów” osiągnęły szczyt w październiku, ale można je podziwiać do końca listopada – pisze ESA w oświadczeniu do zdjęcia.

Meteory to fragmenty kosmicznych skał – zazwyczaj szczątek pozostawianych przez komety lub planetoidy, które wchodzą z ziemską atmosferą z dużą prędkością. Tarcie z cząstkami atmosfery wytwarza ciepło, za sprawą czego meteory „odparowują”, wytwarzając charakterystyczny bardzo jasny blask, co z łatwością da się uchwycić gołym okiem. Niekiedy meteory mogą rozpadać się po wejściu w atmosferę, całkowicie rozświetlając niebo. Wówczas mówimy o bolidach lub „ognistych kulach”.

„Rzeczywiście wygląda to na jasny meteor, czyli ognistą kulę” – potwierdza Detlef Koschny z programu ESA Space Situational Awareness. „Można ujrzeć kulę ognia oświetlającą chmury od góry, więc musiał być bardzo blisko ich. Wydaje się również zostawiać za sobą mały ogon” – dodaje.
Choć z pewnością wygląda jak meteor, Koschny podkreślił, że są inne możliwości wytłumaczenia tego zjawiska, tj. upadek kosmicznego złomu.

Rüdiger Jehn, inny współzarządzający programem NEO ESA, obliczył, że obiekt porusza się „znacznie szybciej niż typowy”, wchodząc do atmosfery z prędkością 40 kilometrów na sekundę, czyli około 89 500 kilometrów na godzinę. Według Jehna jest to prędkość dwa razy większa od typowego meteoru”, ale wciąż w obserwowalnym zakresie od 11 do 72 km/s” (około 24,600 do 161,000 km/h).

20.11.2017 12:33