W nadchodzącym tygodniu przeżyjemy szok termiczny – o ile na początku czeka nas incydent zimowy, w ciągu kilkudziesięciu godzin przejdziemy z zimy wręcz do lata. Nie wykluczamy, że około 23-24 listopada słupki rtęci zbliżą się nawet do 20 stopni!!!

Przyczyną tak gwałtownych zmian w pogodzie będzie nic innego jak silna blokada NAO. W najbliższych dniach Indeks Oscylacji Północnoatlantyckiej obniży się do -1,5 jednostki i będzie to najsilniejsza blokada od początku sierpnia. Jednak nie będzie to jednak klasyczna blokada cyrkulacji strefowej, jaką znamy. Nad Grenlandią dojdzie do powstania potężnego wyżu, w centrum którego ciśnienie w najbliższych dniach osiągnie 1070 hPa! Ten układ zaciągnie znad Arktyki nad Północny Atlantyk zimne masy powietrza. Ten chłód przyczyni się jednocześnie do gwałtownego pogłębienia niżu nad środkowym Atlantykiem, który w połowie tygodnia ruszy w głąb naszego kontynentu i o śniegu oraz przymrozkach zapomnimy. W zamian zrobi się rekordowo ciepło.

W okolicach czwartku, 23 listopada nastąpi na obszarze naszego kontynentu wyjątkowo rzadki rozkład ciśnienia. Od Skandynawii przez Wyspy Brytyjskie aż po Azory dominował będzie rozległy południkowo niż. Z kolei znajdujący się aktualnie nad południowo-zachodnią częścią Europy wyż znów zdominuje kraje Basenu Morza Śródziemnego, aż w końcu około czwartku jego centrum przemieści się nad Bałkany. Tak rozległy południkowo niż wraz z wyżem doprowadzą do adwekcji bardzo ciepłego powietrza daleko na północ kontynentu aż znad afrykańskich pustyń. W zachodniej, środkowej i południowej Europie druga połowa przyszłego tygodnia przyniesie temperatury średnio o 10-12 stopni wyższe w stosunku do normy wieloletniej. Wyjątkowo ciepło zrobi się także w Polsce, między 23 a 25 listopada w naszym kraju temperatury maksymalne będą osiągać prawie wszędzie ponad 10 stopni, ale na Ziemi Lubuskiej, Śląsku, w Wielkopolsce, Pomorzu, w Małopolsce i Podkarpaciu przekroczą 15 stopni, lokalnie dochodząc nawet do 18-19 stopni! Do tego będzie bardzo dużo słońca, więc odczujemy niemalże opóźnione babie lato! Bardzo ciepła aura z maleńkimi przerwami na nieco chłodniejsze chwile potrwa aż do końca miesiąca, ale myli się ten, kto twierdzi, że w grudzień wkroczymy z prawdziwą zimą.

Pod koniec grudnia aż do Mikołaja, czyli do 6 grudnia o długotrwałych śnieżycach i siarczystych mrozach. Teraz dla odmiany ciepłe atlantyckie masy powietrza przyniesie wysoka aktywność strefowej cyrkulacji powietrza. Bardzo głębokie niże przemieszczające się znad Północnego Atlantyku nad Skandynawię i Rosję zatrzymają zimne masy powietrza nad Arktyką, a u nas jeśli śnieg popada to tylko przez parę godzin. Najczęściej będziemy mieć do czynienia z ulewami i wysokimi temperaturami oscylującymi na poziomie 5-10 stopni, a i nawet mogą się zdarzyć jeszcze cieplejsze okresy. Kolejnym problem mogą okazać się niszczące w skutkach wichury. Zwłaszcza w okolicach Mikołajek, kiedy dojdzie do kolejnej przebudowy ciśnienia nad Europą zagrożenie ze strony wichur, nawet o sile orkanów, będzie naprawdę bardzo duże.

A kiedy zima? Najprawdopodobniej na dłużej chłodniejszy okres przyjdzie po 6 grudnia i zgodnie z prognozami potrwa on 7-10 dni, czyli dłużej niż atak zimy w trzeciej dekadzie listopada. Podtrzymujemy, że w większości kraju przez całą dobę będzie na minusie, na wschodzie nocami słupki rtęci spadną do -15 stopni. Do tego powinno spaść sporo śniegu i zapanuje prawdziwa zima. Wreszcie poczujemy klimat nadchodzących świąt. Ale i tak najpóźniej w trzeciej dekadzie grudnia ociepli się, co będzie zapowiedzią wyjątkowo ciepło stycznia. Zima na stale, na kilka tygodni, utrwali się w lutym i marcu, czyli tradycyjnie wiosna przyjdzie późno, a i pojawiają się też wstępne prognozy na lato, które nie są zachwycające.

18.11.2017 12:22