Trzech osób wciąż brakuje w Grecji po gwałtownych burzach, które w połowie tygodnia spowodowały śmierć co najmniej 19 osób w pobliżu stolicy, gdy lokalni mieszkańcy trzy dni po tragedii zmagają się z poważnymi problemami w zakresie dostaw świeżej żywności i lekarstw – donosi AFP.
Pięć miesięcy deszczu w cztery godziny
„Potrzebujemy pilnego rozwiązania problemu… głównie w zakresie dostaw żywności dla tych, którzy w wyniku burzy utracili swoje domy, dokumenty i lekarstwa” – powiedziała Ioanna Kriekouki, burmistrz Mandry, miasta najbardziej dotkniętego powodzią.
W środę powódź siała spustoszenia w miastach: Mandra, Nea Peramos i Megara, około 50 kilometrów na zachód od Aten.
Większość ofiar to osoby starsze, które zginęły w swoich domach i ich pobliżu lub kierowcy uwięzieni w samochodach, gdy jechali do pracy. Dwa ciała wyłowiono z morza. „W ciągu czterech godzin spadła czteromiesięczna norma deszczu” – stwierdził burmistrz Megary, Grigoris Stamoulis.
Trwa szacowanie zniszczeń
Gdy woda zaczęła opadać, lokalne służby przystąpiły do szacowania zniszczeń, ale w związku z trwającymi pracami naprawczymi oraz kontynuacji zaginionych ich wielkość nie jest znana. Burmistrz Mandry oświadczył, że około 2000 domów i firm zostało zalanych, z kolei władze Megary donoszą o kolejnych zniszczonych lub uszkodzonych pięciuset budynkach. Nawet tutejszy cmentarz był pod przykryty błotem, a powódź zniszczyła wiele nagrobków.
Ponad sto strażaków czwarty dzień z rzędu usuwa skutki nawałnicy i ściga się z czasem, by znaleźć tych, którzy mogą być wciąż uwięzieni pod lawinami błotnymi. „Nadal odprowadzamy wodę (z nieruchomości) i szukamy zaginionych, co jest naszym głównym priorytetem” – powiedział szef straży pożarnej Constantinos Giovas.
Na obszarze dotkniętym żywiołem nie ma prądu i wody. Setki domów zostało uszkodzonych, a większość lokalnych aptek trzeba było przymusowo zamknąć. „Już czwarty dzień nie ma otwartego sklepu w Mandrze. (I) nie myliśmy się od środy” – powiedział lokalny właściciel sklepu, Evangelos Peppas.
Minuta ciszy
W piątek władze Aten przeznaczyły 2,5 tony żywności, w dodatku ubrania, koce i lekarstwa. Tymczasem meteorolodzy ostrzegają, że w weekend pogoda w Grecji nie ulegnie zmianie i spodziewane są kolejne ulewy i burze. Ulewne deszcze w piątek zamieniły drogi w rwące rzeki w południowo-zachodniej części Aten. Grecki rząd w środę ogłosił trzy dni żałoby narodowej, a parlament w piątek minutą ciszy upamiętnił ofiary kataklizmu.
Brakuje dwóch myśliwych – brat jednego z nich potwierdził już jego śmierć. Rodzina desperacko poszukuje kierowcy ciężarówki, którego pojazd został zabrany przez powódź. W środę nad ranem, chwilę po przejściu burzy, w niektórych regionach woda miała wysokość trzech metrów – poinformowali świadkowie. Trzy autostrady znalazły się pod wodą, a rwący strumień zabierał nawet ciężarówki z przyczepami.
„Jestem wstrząśnięty”
Premier Alexis Tsipras był wstrząśnięty rozmiarami katastrofy, gdy odwiedził obszar dotknięty nawałnicami w czwartek. „Jest to wyraźnie rzadkie i ekstremalne zjawisko pogodowe” – powiedział Tsipras w oświadczeniu.
„Ale to ekstremalne zjawisko miało tak poważne skutki z powodu (dziesięcioleci) nagromadzonych problemów i braków inwestycji w infrastrukturę oraz planowaniu stref” – podkreślił. Zapewnił jednak, że wszyscy poszkodowani otrzymają niezbędną pomoc zarówno od rządu, jak i budżetu Unii Europejskiej.

18.11.2017 08:26