Leonidy są jednym z najbardziej zachwycających deszczów meteorów, jakie obserwatorzy są w stanie złapać. Co prawda możemy obserwować do 10-15 spadających gwiazd na godzinę, ale wcześniej zdarzały się przypadki, co 33 lata, kiedy w ciągu 60 minut można było podziwiać tysiąc meteorów.

Deszcz Leonidów osiąga szczyt właśnie teraz, jednak warto udać się na obserwacje – jeśli pogoda na to pozwoli – najbliższego wieczora lub w nocy. Księżyc będzie w nowiu, dzięki czemu niebo stanie się jeszcze bardziej ciemne i powinno sprzyjać prowadzeniu obserwacji.
Radiant meteoru leży na półkuli północnej w konstelacji Lwa, z kolei ich źródłem – kometa Tempel-Tuttle, która rozpada się w kontakcie z wysoką temperaturą wokół słońca. Gdy Ziemia wpada wkracza na szlak ogromnych ilości cząsteczek, którą pozostawia za sobą kometa, meteory płoną w ziemskiej atmosferze.

NASA klasyfikuje Leonidy jako jasne, kolorowe i „jedne z najszybszych meteorów obserwowanych na Ziemi”. Widoczne są niemal przez cały miesiąc, jednak szczyt ich obserwacji przypada zwykle na połowę listopada.

Jak informuje Space.com, rój może wytwarzać również kule ognia, które są znacznie jaśniejszym rodzajem meteoru i pozostawia za sobą kolorową smugę, która utrzymuje się przez kilka sekund. Ogniste kule związane są z dużo większymi fragmentami materiału, dzięki którym widowisko jest szczególnie efektowne. „Leonidy są białe lub niebiesko-białe, większość z nich jest słabo widoczna, ale może przytrafić się kilka wyjątkowo jasnych meteorów, pozostawiające za sobą świecące smugi” – powiedział astronom-amator Joe Rao.

Eksperci zalecają, by podziwiać rój spadających gwiazd na przedmieściach, z dala od zabudowań oraz miejskich świateł. Do ich obserwacji nie jest potrzebny żaden specjalisty sprzęt – tylko Twoje oko i dobra pogoda, a ta najbliższej nocy powinna dopisywać na północy, zachodzie oraz w centrum.

Co około 33 lata Leonidy mogą przyczynić się do prawdziwej burzy spadających gwiazd w różnych miejscach Ziemi. NASA definiuje taką burzę w sytuacji, kiedy na Ziemię w ciągu godziny spada 1000 meteorów lub 16-17 na minutę. Ostatnia z takich burz miała miejsce w 2002 r., a jeszcze potężniejsza w 1966.

„Tysiące meteorów na minutę spalało się w ziemskiej atmosferze w trakcie 15-minutowego szczytu” – pisze NASA w oświadczeniu. „Wyglądało to, jakby rzeczywiście padał deszcz”. Jeden z obserwatorów, James Young, przypomniał sobie 50 meteorów spadających na sekundę ze swojego punktu obserwacyjnego w JPL Table Mountain Facility w Kalifornii. „Niebo było absolutnie całe usiane meteorami, nigdy wcześniej nie widziałem czegoś podobnego” – mówił.

17.11.2017 16:25