W zachodnim irańskim mieście zniszczonym przez trzęsienie ziemi w tym tygodniu rodziny w dalszym ciągu śpią pośród gruzów swoich zniszczonych domów bądź budują szałasy z trzciny, by zapewnić ochronę przed żywiołami, podkreślając jednocześnie, że władze nie dostarczyły wystarczającej liczby namiotów przed nadciągającą zimą – donosi Associated Press.

Lodowate deszcze wkrótce nadejdą do Sarpol-e-Zahab, dotkniętego trzęsieniem ziemi o magnitudzie 7,3 stopnia, które zabiło ponad 530 osób, a tysiące innych zostało rannych. Ci, którzy przeżyli w innych miastach i wioskach położonych w górach Zagros, stoją w obliczu tych samych trudnych warunków, czekając czwarty dzień na bardzo potrzebną pomoc.

Irańscy urzędnicy Najwyższego Przywódcy Ajatollaha Ali Khamenei wezwali do szybkiego rozdawania zapasów i potrzebnych artykułów. Jednak problemy logistyczne, domniemane kradzieże i panujący chaos uniemożliwiają niesienie pomocy w jednym z głównych irańskich regionów kurdyjskich.

„Nasze rzeczy są nadal w domu pod gruzami, ale nikt nie odważy się tam jechać i zabrać je” – oświadczył Shahla Rezaei, który przeżył. „Weszliśmy do środka, by chwycić dziecięce podręczniki szkolne i kilka innych rzeczy, ale z powodu wstrząsów wtórnych i tak musieliśmy uciec” – dodaje.

W związku z panującym chaosem w miejscach dotkniętych przez trzęsienie omyłkowo pomoc udzielana jest tym, którzy nie zostali w bezpośredni sposób poszkodowani przez żywioł, przez co często nie otrzymują ci, którzy rzeczywiście jej potrzebują. Urzędnicy poinformowali w czwartek o rozmieszczeniu dodatkowych patroli policji, którzy mają za zadanie zapobiegać dalszym grabieżom.

Wielu ludzi z kurdyjskiego miasta Sarpol-e-Zahab, w którym mieszkała połowa ofiar niedzielnego trzęsienia, nadal nie otrzymało niezbędnych zasiłków. Potrzebują także pomocy w usuwaniu gruzu, by mogli odzyskać swoje pochowane rzeczy.

Associated Press pisze, że na obszarze dotkniętym przez trzęsienie rozmieszczono 12 tysięcy namiotów, jednak ponad trzysta tysięcy domów uległo uszkodzeniu, przy czym ponad połowa z nich całkowicie się zawaliła. To zmusiło niektórych mieszkańców do budowy chatek trzcinowych.

Parastou Rezaei – matka dwójki dzieci, która przeżyła trzęsienie ziemi – podziękowała ludziom z innych miast, którzy specjalnie przyjechali tutaj tylko po to, aby dać poszkodowanym koce. „Nie mamy wystarczającej liczby namiotów”, powiedziała Rezaei. „W nocy musimy rozpalać ogień przed namiotami i wrzucać do niego drewno do rana, żeby chronił nas przed chłodem” – dodaje.
Tofigh Merazi, ojciec sześciorga dzieci, w tym córki ze złamaną nogą w gipsie, wezwał rząd do zapewnienia pewnego rodzaju schronienia. „Spójrz na nogę tego dziecka. Ona jest złamana. Gdzie powinniśmy ją zabrać” – pyta.

Irańska telewizja państwowa pokazała ludzi z Bam, gdzie trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,6 stopnia w skali Richtera zabiło w 2003 r. ponad 26 tys. osób, oferujących tony żywności i innych artykułów spożywczych dla dotkniętych. Jednak podstawową potrzebą są namioty i ochrona przed nadciągającą zimą.
Minister spraw wewnętrznych Abdolreza Rahmani Fazli powiedział na środowej sesji parlamentu, że do regionu wysłano 36 tys. namiotów, część z nich już została rozdana.

Agencja AP informuje, że zawaliły się przede wszystkim rządowe budynki, które zostały zdewastowane przez wojnę irańsko-iracką w 1980 r. Oficjalna agencja prasowa IRNA donosi, że w wyniku wstrząsu zginęło 530 osób, ale telewizja państwowa mówi o 432 ofiarach śmiertelnych. Jednak co najmniej sto osób zostało pochowanych przez rodziny na wsiach bez konieczności udawania się do władz o akta zgonów, co może wyjaśniać rozbieżności.
Trzęsienie ziemi zraniło 9388 osób – wynika ze środowego raportu przygotowanego przez państwową agencję prasową IRNA.

Wstrząs uderzył ok. 31 kilometrów od irackiego miasta Halabja – donosi Amerykańska Agencja Geologiczna, 23,2 km pod powierzchnią ziemi. W Iraku zginęło dziewięć osób, a 550 zostało rannych, wszystkie w północnym kurdyjskim regionie kraju – donosi ONZ.

16.11.2017 08:35