Co najmniej trzynaście osób poniosło śmierć w rezultacie gigantycznych powodzi błyskawicznych w Grecji – donosi agencja Reuters. Jak informują władze, potok czerwonego szlamu przetoczył się przez miasta na zachód od stolicy Aten po najsilniejszych deszczach na przestrzeni ostatnich lat, niszcząc wszystko, co znajdowało się na jego drodze.

Ulewne deszcze tego typu występują rzadko w Grecji, gdzie słaba infrastruktura sprawia, iż obywatele są często narażeni na powodzie.

Drogi w Nea Peramos, około 27 km na zachód od Aten, zamieniły się w szybko płynące rzeki błota – pokazały materiały telewizyjne. Z kolei zdjęcia na portalach społecznościowych przedstawiają autostradę wraz z samochodami ciężarowymi, osobowymi i autobusami pozalewanymi przez wodę. W niektórych miejscach woda osiągała wysokość trzech metrów, a siła potopu był tak duża, że przebiła ściany i zerwała asfalt z drogi.

„Praktycznie całe miasto Nea Peramos zostało zalane” – powiedział w rozmowie z Antenna TV burmistrz Grigoris Stamoulis. „Nie sądzę, by kiedykolwiek wcześniej mieliśmy takie powodzie” – dodał.
„To jest biblijna katastrofa” – powiedziała z kolei burmistrz Mandry Yianna Krikouki dla państwowego nadawcy ERT. „Wszystko zniknęło w ciągu kilku godzin” – dodaje.

Stamoulis powiedział, że trwają wysiłki, by ratować ludzi z tonących samochodów i domów.
Wielu ludzi zmuszonych zostało do wejścia na dachy i balkony swoich domów – podała telewizja państwowa. Władze poinformowały, że otrzymały co najmniej 500 wezwań o pomoc. W akcjach uczestniczy ponad 125 strażaków przy wsparciu 40 pojazdów. W środę ogłoszono stan wyjątkowy w regionie zachodniej Attiki, w tym Nea Peramos i Mandra.

Według władz lokalnych zginęło co najmniej trzynaście osób, a dwie – wszystkie starsze – uznano za zaginione. Straż pożarna donosi, że dwoje mężczyzn utonęło na zewnątrz swoich firm, znaleziono także kobietę i mężczyznę, którzy zginęli w odrębnych incydentach w swoich zalanych domach. Piątą ofiarą jest starsza kobieta, której ciało leżało przy drodze w rejonie Mandry. Kolejne dwie ofiary żywiołu wyłowiono z morza. „Ściany zawaliły się, samochody zostały zabrane przez potok, wszystko zostało zniszczone. Nic nie zostało” – powiedziała Marina Kolia. „Woda jest wszędzie w domu” – dodała.

Ściana lokalnego cmentarza rozpadła się, a samochody zderzały się z pniami leżących drzew. Straż pożarna poinformowała, że w wyniku incydentu śmierć poniosły trzy osoby, a kilkadziesiąt osób odniosło obrażenia.
Premier Alexis Tsipras wyraził ubolewanie z powodu utraty życia.

We wtorek Grecja ogłosiła stan wyjątkowy na wyspie Symi po burzy, za sprawą której samochody wpadały do morza, uszkodzeniu uległy domy, a wielu mieszkańców zostało pozbawionych prądu elektrycznego i wody.

15.11.2017 10:10