Potężne pożary lasów od kilku dni pustoszą Piemont – region na północy Włoch. Z ich powodu nad Turynem utrzymuje się olbrzymi smog. W niedzielę mimo kilkakrotnie przekroczonych dopuszczalnych norm smogu w mieście organizatorzy nie zdecydowali się na odwołanie corocznego maratonu.
Już ponad tysiąc ewakuanych
Sytuacja pogarsza się z każdą kolejną godziną – twierdzą włoskie media. Ogień trawi tereny w rejonie alpejskiej doliny Val di Susa, gdzie w niedzielę zbliżył się do budynków mieszkalnych. Z drogi żywiołu ewakuowano już tysiąc osób, głównie z miejscowości Mompantro. Z kolei w Susie władze zdecydowały się na ewakuację domu opieki dla dwustu starszych osób. W niektórych miejscach płomienie sięgają 70 metrów, a akcji gaśniczej utrudnia silny wiatr.
Ogień pustoszy tereny w rejonie alpejskiej doliny Val di Susa, gdzie zbliżył się do budynków mieszkalnych.
Włoskie ministerstwo spraw wewnętrznych do gaszenia dwudziestu pożarów w Piemoncie sprowadziło specjalne samoloty z Chorwacji. W weekend zamknięto odcinek autostrady prowadzącej do tunelu Frejus.
Rekordowe zanieczyszczenie
Dym z pożarów rozprzestrzenia się po całych północnych Włoszech, powodując wzrost zanieczyszczenia powietrza. Rekordowy poziom smogu utrzymuje się od kilku dni w Turynie. W sobotę normy tzw. pyłu zawieszonego przekroczone były 9-krotnie.
Mimo dużego zanieczyszczenia powietrza w Turynie nie odwołano maratonu z okazji Święta Zmarłych. Decyzję – jak podkreśliły władze i organizatorzy imprezy – podjęto po dogłębnej analizie, która pokazała, że „sytuacja nie jest szczególnie krytyczna. Uczestnikom maratonu zalecono jednak, by zwolnili tempo biegu, nie rywalizowali, pili dużo wody i zatrzymywali się w razie problemów z oddychaniem.

31.10.2017 10:23