Idzie zimno, ale nie wszędzie

W ostatnich tygodniach zauważyliśmy wyraźny wzrost ekstremalnych wydarzeń pogodowych, które niestety zabrały życie tysiącom ludzi na całym świecie. Niewielu jednak wie, że wysoka aktywność huraganów na wodach Atlantyku obserwowana we wrześniu, wielkie monsunowe powodzie w Azji Południowo-Wschodniej, lawiny błotne w Afryce, chłodne lato w Arktyce czy dramatyczna susza w Europie mają jeden wspólny mianownik, który nie tylko utrzyma się w kolejnych miesiącach, ale jeszcze się umocni. Za jego sprawą środek zimy jednocześnie przyniesie w Polsce prawdziwą wiosnę, a Stany Zjednoczone i Kanada będą walczyć z wirem polarnym, czyli mrozem i śnieżycami.
Czym jest La Nina?
Tym wspólnym mianownikiem aktualnych i przyszłych dziwnych zjawisk atmosferycznych jest zjawisko La Nina, która już zaczyna rozwijać się na Pacyfiku. Narodowa Administracja ds. Oceanów i Atmosfery w tej chwili ocenia prawdopodobieństwo powstania anomalii La Nina w ciągu najbliższych kilku miesięcy na 80 proc.
La Nina/El Nino, okresowe ochłodzenie/ocieplenie równikowej wschodniej i środkowej części Pacyfiku, zmieniają typowe wzorce baryczne, przynosząc bardziej trwałe, ciepłe czy chłodne lub wilgotne albo suche warunki pogodowe w różnych regionach naszej planety.
Osiągnie umiarkowaną fazę w zimie
Od połowy sierpnia, na wschodnim i środkowym Oceanie Spokojnym występowały nieco niższe temperatury wód w stosunku do średniej normy wieloletniej. NOAA zauważyła jednocześnie, że woda poniżej powierzchni w tej strefie również była chłodniejsza od przeciętnej. Prognozy przewidują, iż anomalia La Nina będzie się pogłębiać i swój szczyt osiągnie najprawdopodobniej w styczniu. Wtedy temperatura wody powinna być o 1-2 stopnie niższa w stosunku do normy, co oznacza umiarkowaną fazę anomalii. W tej sytuacji La Nina będzie mieć niebagatelny wpływ na pogodę w różnych częściach świata aż do końca wiosny 2018 r., kiedy przewiduje się jej ustąpienie.
Co La Nina oznacza dla świata?
W związku z przewidywanym rozwojem anomalii La Nina Indonezyjczycy czy Filipińczycy musza się liczyć z ulewami, powodziami i lawinami błotnymi, zaś sezon na cyklony tropikalne w północnej Australii będą aktywniejszy niż zwykle. Bardziej wilgotno niż zwykle będzie także w Brazylii, a na południu kraju lato zapowiada się zimne. Z kolei na półkuli północnej zima zapowiada się surowa, ale nie wszędzie. Mroźno i śnieżnie będzie m.in. w północnych i zachodnich Stanach USA, Kanadzie i Japonii. Chłodna zima zapowiada się również w zachodniej Afryce, gdzie będzie dodatkowo mokro. Dla odmiany z wyższymi temperaturami i rozwojem suszy powinni się liczyć mieszkańcy południowych stanów USA oraz południowo-wschodnich krańców Chin włącznie z Tajwanem.
Jak wpłynie na pogodę w Polsce?
Teoretycznie nie wykazano związku między anomalią La Nina i jej wpływem na pogodę w Europie. Nie mniej, zwłaszcza w sezonach zimowych, istnieje pewna korelacja między tym zdarzeniem a rozkładem temperatury na kontynencie. Im silniejsza La Nina, tym jej większy wpływ na aktywność NAO. W związku z tym bardziej prawdopodobna jest u nas zima cieplejsza, wilgotna i wietrzna. Mimo, że prawdopodobnie w grudniu i pod koniec lutego nieco pokaże nam pazurki, w styczniu i pierwszej połowie lutego pogoda zmieni się o 180 stopni i zamiast śniegu oraz siarczystych mrozów będziemy mieć pluchę, niszczące w skutkach orkany i duże wahania pogody. Akurat w styczniu spodziewamy się maksymalnej fazy anomalii i wtedy też jej wpływ na pogodę będzie największe.
Jednak bywały lata, kiedy mimo fazy La Nina zimy były w Polsce całkiem surowe. Ostatnia zima poniżej normy wystąpiła podczas umiarkowanej anomalii La Nina 2010/11, aczkolwiek wtedy styczeń był stosunkowo ciepły, a luty i grudzień przynosiły mróz i śnieg. Bardzo podobnie było w 1998/1999.

27.09.2017 14:33