Każdego roku, pod koniec września, w Bieszczadach i Beskidzie Niskim odbywa się rykowisko, czyli okres godowy jeleni karpackich. Jak twierdzi ratownik bieszczadzkiej grupy GOPR Jerzy Bujwid, ich odgłosy wielu turystów myli z rykiem niedźwiedzia i są tym powodem zdezorientowani.

„W tym tygodniu odebraliśmy np. sygnał, że na granicy lasu w masywie Szerokiego Wierchu dwoje turystów jest zaniepokojonych. Mieli wrażenie, że w pobliżu słychać ryk niedźwiedzia. Turystów ewakuowali ratownicy górscy. Okazało się, że to były odgłosy rykowiska” – podkreślił Bujwid.
Jak dodaje podobnych zgłoszeń o tej porze roku GOPR-owcy otrzymują dziesiątki. „Warto jednak przypomnieć, iż po zapadnięciu zmroku nie powinno się wędrować górskimi szlakami” – zauważa.

Porykiwania samców są słyszalne o zmroku oraz świcie. Ich głosy odbijają się donośnym echem po górach. Podczas rykowiska samce swoimi „wieńcami” uderzają również o drzewa. „Podczas rykowiska byk gromadzi wokół siebie stadko łań, tzw. chmarę; toczy o nie walkę z konkurentami. W rywalizacji biorą udział tylko silne oraz zdolne do prokreacji samce. Zdarza się, że niektóre giną” – przypomniał rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie Edward Marszałek.

Podczas rykowiska byki mają obniżoną czujność, dzięki czemu można je łatwiej podpatrzeć. Nad ich bezpieczeństwem czuwają jednak łanie z podporządkowanego stada. Okres godowy jeleni karpackich to doskonały czas dla myśliwych. Jednak polskie prawo dopuszcza polowania jedynie na osobniki z anomaliami rozwojowymi poroża, a także na byki powyżej 10 lat. Surowo zabroniony jest odstrzał młodych jeleni karpackich, o prawidłowej budowie poroża. „Takie osobniki traktuje się jako byki przyszłościowe, które biorą udział w reprodukcji gatunku”.

Poroże jelenia rośnie w okresie od marca do sierpnia. Stanowią one cenne trofea dla myśliwych. Populacja jeleni w Bieszczadach po zakończeniu drugiej wojny światowej liczyła zaledwie sto osobników. Na szczęście populację odbudowaną, teraz jest ich ok. 10,2 tys.

24.09.2017 06:33