W niedzielę potężne burze z gradem przetoczyły się przez zachodnią Rumunię, zabijając co najmniej pięć osób, raniąc dziesiątki. Silny wiatr powyrywał również drzewa z korzeniami, zerwał dachy z domów i powalił znaki drogowe – donosi agencja Reuters.

Z powodu silnego wiatru, którego prędkość przekraczała 100 km/h, zamknięto kilka dróg krajowych, a ruch kolejowy w mieście Timisoara na zachodzie tego kraju został zablokowany z powodu braku prądu elektrycznego. Władze rozmieściły setki strażaków w kilku powiatach, którzy ratowali ludzi oraz sprzątali po nawałnicach. Agencja AP pisze o wielu odbiorcach bez prądu, ale nie podaje dokładnej liczby.

„Jestem na boisku, mijając samego siebie” – powiedział lokalnej stacji telewizyjnej Digi24 burmistrz Timisoara Nicolae Robu. „Na ziemi leży dziesiątki powalonych drzew, drogi są zablokowane, jesteśmy bez prądu i wody. Domy są pozbawione dachów, zniszczone budynki mieszkalne. Są przewrócone ciężarówki. Nigdy nie widziałem czegoś takiego” – dodaje.

Media donoszą o pięciu ofiarach śmiertelnych i kilkudziesięciu rannych. Większość zginęła wskutek upadających drzew. Krajowa agencja pogodowa wydała ostrzeżenia o silnych burzach, obfitych opadach i silnym wietrze dla zachodnich regionów: Bihor, Timis, Arad, Caras Severin, Alba, Cluj i Satu Mare. Ratownicy wezwali mieszkańców do schronienia się w pomieszczeniach zamkniętych, odłączenia od prądu sprzętu gospodarstwa domowego i unikanie parkowanie niedaleko drzew i linii energetycznych.

17.09.2017 20:20