Lipiec i sierpień przyniosły w południowych, częściowo wschodnich oraz środkowych regionach naszego kraju niedobory opadów. Co prawda nie mieliśmy poważną suszę, a jedynie posuchę, wielu już zaczęło narzekać na duże zanieczyszczenie w powietrzu, alergię i brak grzybów w lasach. Jednak wrzesień zupełnie odmienił tę sytuację i suszy już nigdzie nie ma.
Więcej niż miesięczna norma
Choć nie minęła jeszcze nawet połowa września, to już wiemy, że tegoroczny wrzesień w większości naszego kraju zapisze się jako miesiąc bardzo wilgotny. Szczególnie duże sumy opadów odnotowujemy od Śląska i zachodniej Małopolski przez centrum i Mazury, gdzie najczęściej zatrzymywały się pofalowane fronty przynoszące ulewy. Na przykład do dziś na Łódź spadło od początku miesiąca już 126 mm deszczu, a podczas normalnego września nie spada więcej jak 48 mm wody. Co ciekawe, przynajmniej dla Łodzi tegoroczny wrzesień może się okazać najbardziej wilgotny w historii – rekord należy dotychczas do września 1984 roku, kiedy suma opadów sięgała 126 mm, czyli dokładnie tyle, ile mamy w tej chwili. Podobne sumy opadów odnotowuje się na stacji w Olsztynie, ale tam do rekordu brakuje jeszcze niespełna 50 mm. W Małopolsce, Podkarpaciu i Lubelszczyźnie opady nie były aż tak intensywne jak w centrum czy na północnym wschodzie, to i tam padło więcej niż zazwyczaj w pierwszych 13 dniach września.
Posucha niemal zażegnana
Jeszcze pod koniec sierpnia na Śląsku, w Małopolsce, Podkarpaciu, Lubelszczyźnie, częściowo na Mazowszu i Ziemi Łódzkiej indeks EDI, czyli efektywny wskaźnik suszy, wskazywał ujemne wartości, co świadczyło o występowaniu posuchy, a miejscami wręcz pojawiła się susza, szczególnie na krańcach południowych, gdzie wskaźnik od dłuższego czasu wskazywał na suche warunki. Jednak dzięki ostatnim opadom m.in. w woj. łódzkim, śląskim, świętokrzyskim, mazowieckim i małopolskim sytuacja zdecydowanie się poprawiła, EDI jest albo neutralny, albo dodatni. Jeszcze gdzieniegdzie na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu, gdzie opady były trochę słabsze, indeks może być lekko ujemny, ale susza i tam już nie występuje.
W regionach zachodnich i północnych, gdzie już od późnej wiosny i przez całe lato występowały solidne opady i o suszy mówić nie można było, opady w dalszym ciągu są znacznie bardziej obfite niż zwykle.
To jeszcze nie koniec opadów
Prognozy średnioterminowe na razie nie wskazują na nastanie dłuższego okresu suchego, wręcz przeciwnie, wciąż będzie mocno i solidnie padać. W czwartek wieczorem i w nocy z czwartku na piątek znów sporo deszczu spadnie na dzielnice południowe, wschodnie i centralne, mocno będzie padać także w trakcie weekendu, przy czym jak pisaliśmy wciąż najsilniej będzie padać od Śląska i Małopolski po Podkarpacie, Mazowsze, Lubelszczyznę częściowo po Podlasie. Będą takie miejsca, gdzie znów w ciągu doby będzie potrafiło spaść 20-40 mm deszczu. Nieco mniej opadów na północy i zachodzie, co oczywiście nie oznacza, że w ogóle nie będzie padać.

13.09.2017 12:34