Aby zapoznać się z wnętrzem huraganów, takich jak Irma czy Harvey, kilkanaście osób musi udać się w bardzo niebezpieczną podróż do samego oka cyklonu. Tzw. „Łowcy Huraganów” muszą lecieć przez huragan, który przynosi ulewne deszcze, burze, a czasami również grad.

Na filmie opublikowanym przez Narodową Administrację ds. Oceanów i Atmosfery doskonale widać, jak członkowie zespołu „Hurricane Hunters” wlatują w historyczny wiatr Irmy, gdy ta była huraganem piątej kategorii. Tego typu burzom, rzadkim same w sobie, towarzyszy wiatr o prędkości ponad 250 km/h. W pobliżu oka Irmy wiatr wiał z zawrotną prędkością 295 km/h, w porywach ponad 340 km/h. Taka siła jest w stanie zmieść wszystko, co znajdowało się tylko na jej drodze.

Piloci zaczęli latać samolotami odrzutowymi na codzienne misje do Irmy w dn. 3 września, przebrnąć przez rosnący wiatr huraganu. Chociaż satelity pogodowe pozwalają meteorologom śledzić ścieżki huraganów, misje załogowe pomagają zbierać dane o temperaturze burz, prędkości i kierunku wiatru oraz o ciśnieniu atmosferycznym.

Informacje są zbierane dzięki rozmieszczeniu specjalnych narzędzi zwanych sondami odrzutowymi, cylindrycznie ukształtowanymi instrumentami, które przekazują dane, gdy opadają przez huragan do oceanu. Według danych opublikowanych na stronie internetowej NOAA Hurricane Research Division około 30 sond zostało rozmieszczonych w trakcie każdego lotu na huragan Irma.

Niektóre z najbardziej zaskakujących materiałów wideo z lotów NOAA pokazują „oko” Irmy, czyli środek huraganu, gdzie wiatr jest spokojny. Załoga udokumentowała zjawisko znane jako „efekt stadionu”, w którym ściany oka lub krawędzie oka huraganu poszerzają się i rozciągają, by odsłonić czyste niebo.

12.09.2017 21:34