Włochy, które jeszcze nie tak dawno walczyły z katastrofalną suszą, teraz zmagają się z powodziami. Gwałtowne burze spowodowały w niedzielę liczne zalania w Toskanii, zabijając co najmniej sześć osób w porcie w Leghorn – donosi agencja Associated Press.

Włoska telewizja państwowa poinformowała, że cztery ofiary to członkowie rodziny, których ciała zostały znalezione w zalanej piwnicy.

Niektóre media donoszą o śmierci sześciu osób w Leghorn, znanym także we Włoszech jako Livorno. Burmistrz Filippo Nogarin powiedział, że nie jest w stanie potwierdzić tej liczby, ale dodał, że liczba może jeszcze wzrosnąć, ponieważ brakuje kilku osób.

Nogarin mówił agencji ANSA.it o „szalonych ilościach deszczu”, jakie spadły na Leghorn, a miasto zostało dosłownie „zdewastowane”. W związku z powodziami w części wybrzeża Toskanii przerwano realizację usług kolejowych. Według agencji Reuters między godziną 2 a 4 na miasto spadło 250 mm deszczu, co spowodowało przelanie się rzek.

W Rzymie, który do niedawna cierpiał przez trzy miesiące regularnej suszy, ulice przypominają szybko poruszające się strumienie, a kilka stacji metra zostało zamkniętych z powodu zalań. W północnych dzielnicach Rzymu runął również dach stacji benzynowej, dwie osoby odniosły obrażenia.

Włoscy meteorolodzy ostrzegają przed gwałtownymi burzami spodziewanymi we Włoszech w niedzielę. Z kolei służby ochrony cywilnej wydały kod pomarańczowy alert dla Florencji, gdy burze, które powstały w północnych Włoszech w nocy zaczęły wędrować przez kraj na południe.

10.09.2017 13:39