W czwartek o godz. 08:00, czyli w szóstą dobę po katastrofalnych nawałnicach, które siały spustoszenie w Polsce, 16 363 gospodarstwa wciąż nie miało prądu elektrycznego. Najgorsza sytuacja panuje w woj. pomorskim, gdzie energia nie płynie do 11 595 domów. Na kolejnym miejscu znajdują się województwa: kujawsko-pomorski – 4 615 oraz wielkopolskie – 153.

Jak poinformowało Rządowe Centrum Bezpieczeństwa prace naprawcze trwają. Z kolei Dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Gdańsku Waldemar Świąder poinformował  w czwartek, że w woj. pomorskim najtrudniejsza sytuacja panuje w powiecie kartuskim, gdzie prądu wciąż nie ma 6 tys. gospodarstw, firm i instytucji. Prądu pozbawionych jest też m.in. około 2,5 tys. odbiorców z powiatu chojnickiego oraz około tysiąca z powiatu bytowskiego.
Świąder wyjaśnił, że z informacji przekazanych przez spółkę Energa Operator, która odpowiada za sieć dystrybucyjną, wynika, że do niektórych miejscowości, w tym np. Rytla, prąd może wrócić w niedzielę. „Są miejsca, gdzie energetycy nie usuwają uszkodzeń, a praktycznie odtwarzają od nowa linie energetyczne” – podkreśla. W kulminacyjnym momencie przejścia nawałnic w woj. pomorskim prądu nie miało 130 tys. odbiorców, a w całym kraju – ponad pół miliona.
Tymczasem rzecznik Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. Paweł Frątczak dodaje, że do tej pory w związku z burzami strażacy interweniowali w sumie 22 102 razy – najczęściej na Kujawach i Pomorzu, gdzie odnotowano 6565 interwencji, 5268 razy w Wielkopolsce, 3096 razy na Pomorzu oraz 1145 w woj. dolnośląskim. W dotychczasowych pracach Straż Pożarna wykorzystała 17 724 pojazdów, a udział w nich brało 77 851 strażaków.

Liczba budynków, które zostały uszkodzone w wyniku nawałnic wynosi ogółem 4154. 3005 z nich to budynki mieszkalne, a zdecydowana większość (2546) to budynki znajdujące się na Pomorzu i Kujawach.

Przypomnijmy, że nocą z piątku na sobotę (11-12 sierpnia) przez Polskę od Dolnego Śląska po Pomorze przewędrowała fala gwałtownych burz, którym towarzyszyły ulewne deszcze, gradobicia, a przede wszystkim silny wiatr do 150 km/godz. Sześć osób zginęło, a ponad 50 zostało rannych. Pięć osób poniosło śmierć w woj. pomorskim, w tym dwie harcerki na obozie w Suszku, na które przewróciło się drzewo.

17.08.2017 14:24