Fot. Mateusz Stopiński, Lasy Państwowe

Konrad Tomaszewski, dyrektor generalny Lasów Państwowych na konferencji prasowej na temat szkód spowodowanych przez ostatnie nawałnice, przyznał, że „takiej klęski w dziejach polskiego leśnictwa jeszcze nie było”. Usuwanie strat po burzach potrwa kilka lat, a odbudowa nawet kilkadziesiąt.
Ogłoszono stan siły wyższej
Jak poinformowały Lasy Państwowe, według danych na środę nawałnica, która przetoczyła się przez Pomorze, Kujawy, Wielkopolskę i Dolny Śląsk w nocy z 11 na 12 sierpnia, na około 44,3 mln hektarów lasów regionalnych dyrekcji LP w Toruniu, Gdańsku, Poznaniu i Szczecinku leży ok. 8,2 mln m sześc. drewna. Najgorzej jest w nadleśnictwach Lipusz (2 mln ha) i Rytel (1,5 mln ha). W trakcie konferencji prasowej dyrektor generalny podpisał decyzję o wprowadzeniu siły wyższej o zasięgu ponadlokalnym. „Dokument ten jest niezbędny, aby Lasy Państwowe mogły przystąpić do zagospodarowania tego wielkoobszarowego klęskowiska” – podkreślił.
Plan odbudowy
Jak zaznaczają eksperci, usuwanie skutków 30-minutowej nawałnicy oraz działania prowadzące do odnowienia zniszczonych lasów potrwa… do końca czerwca 2019 r. Na sam początek leśnicy, z pomocą strażaków, rozpoczęli usuwanie połamanych i powyrywanych drzew z dróg, a także udostępniają tereny pod liniami energetycznymi. Na czas prac został wprowadzony zakaz wstępu do lasów. Po zakończonych pracach leśnicy będą zbierać nasiona, produkować sadzonki, przygotowywać glebę, nasadzenia i ich pielęgnację, meliorację agrotechniczną, renowację czy odtwarzać zniszczoną infrastrukturę techniczną.
„W nadleśnictwach klęskowych zostaną rozwiązane umowy z zakładami usług leśnych. Przystąpimy do negocjacji nowych umów w trybie z wolnej ręki, na co pozwala prawo zamówień publicznych. Będziemy też koncentrować na tych terenach harwestery i forwardery, która są na stanie Lasów Państwowych – mówił dyrektor generalny LP. Dodał, że w nadleśnictwach klęskowych zostanie dokonana rewizja planu urządzenia lasu, uwzględniająca zagospodarowanie drewna poklęskowego. – Pojawiła się okazja, żeby zaspokoić zapotrzebowanie na surowiec drzewny ze strony przemysłu drzewnego. W Polsce funkcjonuje około 10 tys. takich podmiotów, które mogą stanowić koła zamachowe rozwoju terenów niezurbanizowanych” – mówił dyrektor generalny LP. Tomaszewski wspomniał również o tzw. drewnie energetycznym. „Zwrócimy się do władz państwowych o to, aby przyspieszyć prace nad drewnem energetycznym i uruchomić rynek tego drewna”.
Pieniądze dla poszkodowanych
„Po nawałnicy pozostało wiele tzw. „drobnicy”, która może być wykorzystana przez miejscową ludność. „Będziemy sprzedawali tę drobnicę po symbolicznej cenie, tak aby pomóc tym, którzy są najbardziej poszkodowani” – dodał.
Tomaszewski podkreślił również, że leśnicy przystąpili do inicjatywy zbiórki publicznej dla osób, które w wyniku nawałnicy zostali pozbawieni dachu nad głową. „Bardzo współczujemy tragedii ludzkiej, są potężne straty w mieniu materialnym. Zawiązał się już komitet organizacyjny, który ma korzystać z konta Caritasu. Będziemy inicjować, m.in. wśród leśników, zbiórkę pieniężną na pomoc ofiarom tej tragedii” – zaznacza.
Nawałnica dotknęła parki
Uczestniczący w spotkaniu Andrzej Szweda-Lewandowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska, zauważył, że w wyniku klęski ucierpiały również lasy będące w zarządzie parków narodowych, przede wszystkim te położone na terenie Parku Narodowego Bory Tucholskie. Szacuje się, że ok. 20 proc. parku (ok. 700 ha) zostało dotknięte nawałnicą. Z oględzin drzewostanów wynika, że ok. 100 ha powierzchni leśnej parku jest uszkodzonych w stopniu większym niż 50 proc., 200 ha – w 20-50 proc., a ok. 400 ha – w 20 proc. – Są to drzewostany głównie sosnowe, wysokiej palności, rosnące na glebach piaszczystych. Obecnie udrażniane są drogi przeciwpożarowe i dostępy do punktów czerpania wody. Prace te mają się zakończyć do 18 sierpnia – wyjaśniał minister.
Klęska dotknęła też lasy prywatne (w samej dyrekcji toruńskiej jest ich ok. 2-3 tys. ha). – Będziemy się starali pomóc właścicielom tych lasów w zagospodarowaniu terenów klęskowych – obiecywał dyrektor Konrad Tomaszewski.
Pojawiają się głosy, że skala zdarzenia była spotęgowana tym, że nawałnica dotknęła monokultury sosnowe, które są podatne na siły wiatru. – Generalnie monokultury sosnowe rosną tam dlatego, że siedlisko nie pozwala na inny skład gatunkowy drzewostanu. Pokotem leżą też jednak olbrzymie połacie lasów, które nie były monokulturami. Na przykład na terenie RDLP w Toruniu wiatr powalił piękne dęby – wyjaśniał Konrad Tomaszewski.

17.08.2017 08:35