Portugalczycy znów walczą z pożarami, podczas gdy kraje Europy środkowej zmagają się z niszczycielską siłą burz. Wszystkie te zjawiska mają wspólny mianownik – to Lucyfer, który od miesiąca zalewa żarem obszary południowej i wschodniej części Starego Kontynentu.
Pożary w Portugalii
Jak poinformowała agencja ochrony cywilnej Portugalii, około 1600 strażaków wspieranych 500 pojazdami walczyło z 11 pożarami, które wymknęły się spod kontroli w centralnej i północnej części kraju. Inny personel składający się z 800 ochotników gasi 38 pożarów, na szczęście są one stosunkowo nieduże i nie stanowią większego zagrożenia dla obszarów zamieszkałych – donosi agencja AFP.
To kolejna fala pożarów w kraju, który wciąż nie może otrząsnąć się z czerwcowej katastrofy – przed niszczącą siłą ognia nie zdążyły uciec 63 osoby, a tysiące straciło dach nad głową w Pedrogao Grande w środkowej Portugalii. Inny pożar w pobliżu północnej wioski Mealhada zmusił władze do zamknięcia na kilka godzin 18-kilometrowego odcinka autostrady A1 łączącej Lizbonę i Porto, dwa największe miasta Portugalii. Urzędnicy potwierdzili, że około 200 strażaków wspieranych sześcioma samolotami gaśniczymi walczyło z pożarem w Port-de-Bouc, na zachód od Marsylii i zagraża obszarom zamieszkałym. Policja zatrzymała 61-letniego mężczyznę, którego podejrzewa się o podpalenia w pobliżu centralnej wioski Lordelo.
Meteorolodzy ostrzegają, że w weekend sytuacja ulegnie pogorszeniu, ponieważ temperatura może sięgać 39 stopni C, a dodatkowo będzie silnie wiać.
Trudna pogoda we Włoszech
Ekstremalna aura spowodowała również sporo problemów w innych częściach kontynentu – potężny wiatr i ulewne deszcze spowodowały chaos we włoskim mieście Jesolo, w regionie Veneto. Tymczasem pożar trawi las w pobliżu miasta Abrantes w centralnej części kraju, na szczęście w piątek przejęto nad nim kontrolę – powiedziała dziennikarzom burmistrz Abrantes, Maria do Ceu Albuquerque.
„Są jeszcze dwa aktywne dwa inne duże pożary, które mogą spędzać sen z powiek mieszkańcom Abrantes” – dodała. W walce z ogniem we Włoszech udział bierze 800 strażaków, wspieranych przez 250 samochodów. W czwartek pożar dotarł do parku przemysłowego na obrzeżach Abrantes i zmusił do ewakuacji mieszkańców czterech pobliskich wiosek. Około 50 osób musiało spędzić noc w budynku wojskowym – oświadczyła Albuquerque.
„Paliło się cały dzień. Zaczęło się wysoko i wszystko płynęło dookoła” – powiedział Matilde Simao, mieszkaniec ewakuowanej wioski Pucarica. Strażacy twierdzą, że niski poziom wilgotności powietrza i silny wiatr, który często zmieniał kierunek, skomplikowały pierwsze wysiłki, by zwalczyć pożar.
Z ogniem próbowali uporać się również mieszkańcy, który polewali płomienie wężami ogrodowymi, inni nosili wiadra wody. Warunki atmosferyczne będą „szczególnie korzystne dla pożarów lasów” do niedzieli; spodziewany jest silny wiatr i temperatury do 39 stopni Celsjusza – powiedziała na konferencji prasowej rzeczniczka agencji ochrony cywilnej Patricia Gaspar.
Gwałtowne burze
Oprócz pożarów we znaki dają się również nawałnice. W czwartek późnym popołudniem na hiszpańskiej Ibizie w ciągu trzech godzin niebo przecięło 3 tys. piorunów. Pod woda znalazło się również lotnisko na wyspie, kilkadziesiąt lotów zostało opóźnionych z powodu złych warunków atmosferycznych. Nawałnice przyniosły w końcu ochłodzenie po fali upałów. Na ulice San Antonio w trakcie burzy wybiegli turyści i mieszkańcy, którzy zamiast schronić się w hotelach i pensjonatach, wyraźnie szukali ochłody w deszczu.
Ostrzeżenie przed burzami obowiązuje również wzdłuż wschodniego wybrzeża Hiszpanii i na Balearach.
Nawałnice siały spustoszenia również w wielu innych krajach. W Austrii – jak podaje agencja dpa, powołując się na Centralny Urząd Meteorologii, wiatr przekraczał 130 km/h. Strażacy wyjeżdżali do akcji ratowniczych w związku z lawinami błotnymi, pozalewanymi ulicami i pozrywanymi dachami. Na campingu w Karyntii wiatr przewrócił kilka wozów campingowych. Trzy osoby, w tym jedno dziecko, zostały ranione przez spadające gałęzie drzew. Szkody wywołane przez burze i wiatry spowodowały wstrzymanie komunikacji kolejowej w Burgenlandi i Dolnej Austrii.
Z kolei na zachodzie Węgier prądu nie miało 100 tys. odbiorców. W Kenez na jeden z przejeżdżających samochodów runął dach domu, zginęła jedna osoba.
Skutki nawałnic odczuwają również Czesi i Słowacy. Zablokowane zostały trasy kolejowe i drogi. Straż pożarna wyjeżdżała do akcji ratunkowej ponad 700 razy. Prawie 110 tys. domostw na Południowych Morawach było okresowo bez prądu, ponieważ uszkodzone zostały przewody wysokiego napięcia.

13.08.2017 12:26