Długo nie nacieszymy się wyżową spokojną aurą. Od jutra wracają upały, a od nocy ze środy na czwartek burze, które szczególnie potężne będą w czwartek w ciągu dnia oraz w piątek. Słupki rtęci mają przekroczyć 35 stopni, a oprócz męczącego upału superkomórki burzowe mogą nieć zagrożenie w postaci gradu wielkości grejpfruta, silny wiatr szkwałowy powyżej 100 km/h i ulewny deszcz prowadzący do podtopień.
Skąd te upały i nawałnice?
Bardzo ciepłe powietrze zaczyna docierać do Polski już w tym momencie. Zawdzięczamy to wyżowi, którego centrum przesunęło się za nasze wschodnie granice oraz niżowi znad Belgii – oba układy kręcą się w taki sposób, że podrzucają gorące masy, które od wielu tygodni dają się we znaki na południu naszego kontynentu. W ciągu najbliższych dni rozkład ciśnienia niewiele się zmieni – wyż przesunie się nad Rosję, a niż wypełni i odsunie nad Francję, aczkolwiek chłodny front z nim związany będzie zalegał nad Polską. Front ten oddzieli dwie zupełnie różne masy powietrza – zwrotnikową zalegającą na wschodzie i południu od chłodniejszego na północy i zachodzie. Właśnie na styku tych mas dojdzie do silnego rozwoju konwekcji i gwałtownych burz, które będą powodować zniszczenia. Kto wie, czy nie będą to najpotężniejsze nawałnice tego sezonu.
Piekło, ale nie wszędzie
Czwartek i piątek będą dniami najgorętszymi, ale upały nie obejmą całego naszego kraju. W środę, 9 sierpnia, bez upału na północy i krańcach zachodnich, gdzie będzie przeważnie od 25 do 28 stopni, a lokalnie na wybrzeżu środkowym i zachodnim tylko 22-23 stopni. Upał z pewnością pojawi się na Kujawach, Mazowszu, Podkarpaciu, w Małopolsce, Górnym Śląsku i Opolszczyźnie oraz w centrum – tam około 30 stopni, ale na krańcach południowych lokalnie 31-32 stopni. W czwartek i piątek na Lubelszczyźnie, Mazowszu, częściowo na Podlasiu, w centrum, Górnym Śląsku, Opolszczyźnie, w Małopolsce i Podkarpaciu skwar nie do wytrzymania – 34-36 stopni. Warmia i Mazury, Pomorze, Wielkopolska, Ziemia Lubuska i częściowo Dolny Śląsk będą nieco chłodniejsze, zwłaszcza piątek w regionach zachodnich, gdzie pod ciągłymi opadami tylko 17-19 stopni. Noce od czwartku znów staną się cieplejsze, na południowym wschodzie do sobotniego poranka temperatura nie będzie spadać poniżej 20-22 stopni, poza tym 15-19 stopni, na Pomorzu i krańcach zachodnich może być jeszcze nieco chłodniej.
Potężne burze
Najbardziej niepokojące są jednak prognozy burzowe. Pierwsze burze pojawią się już nocą z środy na czwartek na zachodzie, które nad ranem dotrą do centrum. Nie powinny być jeszcze zbyt aktywne, ale mogą przynieść ulewne deszcze do 30 mm i silniejszy wiatr do 70 km/h. Najgorsze będzie jednak w czwartek i piątek, w szczególności w województwach południowych, tj. na Śląsku, w Małopolsce, w centrum: Wielkopolska, Ziemia Łódzka, Mazowsze oraz na wschodzie i północnym wschodzie: Kujawy, Warmii i Mazurach, Podlasiu i Lubelszczyźnie. W tych regionach wysokiej energii chwiejności termodynamicznej sięgającej nawet 2000-2500 J/kg, będą towarzyszyć niepokojące na dzień dzisiejszy warunki kinematyczne: DLS 20-30 m/s, LLS 10 m/s, ale szczególnie poważnie wypada wskaźnik uskoku wiatru (SRH 0-3 km nawet 400 m2/s2). Taki uskok sprzyjał będzie formowaniu superkomórek burzowych z olbrzymimi ulewami nawalnymi: PW do 40-45 mm sugeruje, że w niedługim okresie (ok. 20 minut) może spadać kilkadziesiąt milimetrów deszczu, prowadząc do podtopień. Dodatkowo istnieje zagrożenie silnym/bardzo silnym prostoliniowym powyżej 100 km/h, niewykluczone są nawet trąby powietrzne. W wielu regionach będziemy mieć do czynienia z opadami dużego gradu >5 cm.
Duży wpływ na rozwój burz będzie miał również kierunek, z którego będą szły – południa i południowego-zachodu, a to oznacza, że będzie ich więcej i będą znacznie silniejsze niż w przypadku wędrówki z zachodu.

08.08.2017 12:33