Co najmniej jedna osoba zginęła, a setki tysięcy musiało spędzić sobotni wieczór w zupełnych ciemnościach, trzęsąc się z zimna z powodu rzadkich opadów śniegu w chilijskiej stolicy – donosi AFP.

Jeden z pracowników zmarł, próbując usunąć lód z dachu, a dwie inne osoby zostały ranne w wyniku porażenia prądem przez zerwaną linię elektroenergetyczną- poinformowali lokalne media urzędnicy miejscy. Dzieci były jednak zachwycone pogodą, a wielu z nich udało się na zewnątrz, by porzucać się śnieżkami oraz ulepić bałwana.

Urząd zagrożenia bezpieczeństwa narodowego (ONEMI) podał rano, że około 280 tys. klientów zostało pozbawionych prądu w Santiago w trakcie największej śnieżycy od 2007 roku. Przerwy zostały spowodowane głównie przez drzewa i gałęzie spadające na linie energetyczne. Około 3-5 cm białego puchu pokrywało w sobotę stolicę Chile i jest to pierwszy tak intensywny opad od co najmniej 20 lat.

„Tak, śnieg padł, ale również czuję tak magiczną atmosferę tutaj w Bella (dzielnica Bellavista) i w Santiago ogólnie. Nikt się tego nie spodziewał” – powiedziała jedna z mieszkanek. Inna dodała: „To niewiarygodne, pamiętam taką sytuację z lat 70. To był ostatni raz, kiedy śnieg spadł w Santiago i wyglądało to naprawdę pięknie”.

Ponad siedmiomilionowe miasto przeżywa w ostatnich dniach wyjątkową falę zimnego powietrza, a temperatura spada poniżej zera. Kilka meczów piłkarskich, w tym turnieje Copa Chile, zostały przerwane do odwołania. Chilijska krajowa służba pogodowa powiedziała, że słabe opady śniegu z deszczem i mokrego śniegu mogą nadal padać w mieście do końca tygodnia.

16.07.2017 14:33