Intensywne deszcze i burze śnieżne w środkowej i południowej części Chile spowodowały, że w sobotę zginęły cztery osoby, a 3 tys. zostało bez dachu nad głową. Silny wiatr pozbawił prądu elektrycznego setki tysięcy odbiorców – donosi Reuters.

Większość ewakuowanych zamieszkuje południowy region Biobio, gdzie rzeki występują z brzegów, a 34,000 zostało bez prądu. Władze powiedziały, że nadal monitorują front burzowy, który wkroczył nad kraj w czwartek wieczorem. W regionach górskich spadło pół metra śniegu, a władze zadeklarowały zagrożenie lawinowe.

W piątek ulewy dotarły do Santiago, gdzie zalane zostały drogi, a sygnalizacja świetlna nie działała, przez co doszło do wielu wypadków. Wiele dzielnic do dziś nie ma prądu.

Największe kopalnie miedzi w Chile, które znajdują się głównie w północnej części kraju, pracują w trybie normalnym. Kraj to największy na świecie producent „czerwonego metalu”. Ze względu na intensywne opady śniegu w chilijskiej prowincji Aysen nie można uratować z gruzów osuwiska dwóch górników.

Krajowa służba pogodowa poinformowała, że od niedzieli pogoda nieco się poprawi.

18.06.2017 08:39