Gwałtowny cyklon przyniósł ostatnio bardzo ciężkie dni dla mieszkańców jednego z najdalej na północ wysuniętego miasta na Ziemi – Norylska. Tysiące ludzi walczyło, by utrzymać normalny tryb życia w obliczu skrajnie zimnych porywów wiatru oraz zerowej widzialności.

Ostrzeżenia przed śnieżycami obowiązują już od kilku dni, a pierwsze zostały wydane w niedzielę wieczorem, gdy cieplejszy niż uderzył w miasto. Temperatura wzrosła z -25 do -15 stopni i tylko w nocy z niedzieli na poniedziałek na Norylsk spadła jedna trzecia miesięcznej normy opadów, a śnieg sypał aż do wtorku. Średnia pokrywa śnieżna osiągnęła 17,5 cm.

Średnia prędkość wiatru osiągała 25 km/h, a pojedyncze porywy przekraczały 40 km / h. To poważne zjawisko atmosferyczne nazywane jest przez rosyjskich meteorologów jako „czarna zamieć”. Widoczność spadła poniżej 1 km, ale filmy wideo zamieszczone przez mieszkańców pokazują, że trudno jest rozróżnić domy znajdujące się na poboczach drogi, nawet w ciągu dnia – która trwa tylko pięć godzin – bez ulicznych świateł.

Kilka dróg w ośrodku miejskich zostały zamknięte ze względów bezpieczeństwa. Amatorskie zdjęcia przedstawiają autobusy, które zatrzymywały się jeszcze w połowie drogi – niektóre jeździły w kolumnach, aby uniknąć zakopania w śniegu. W szkołach zawieszono zajęcia.

Silny wiatr zerwano dach jednego z budynków w mieście, na szczęście nikt nie odniósł obrażeń.

Śnieżyca zaczęła ustępować w środę, natomiast od czwartku niebo się rozpogodziło, a temperatura spadła do -30 stopni. Służby rozpoczęły sprzątanie miasta i jego obrzeży.

Norylsk, zamieszkiwany przez 175 tys. osób, jest drugim co do wielkości miastem leżącym za kołem podbiegunowym północnym po Murmańsku, gdzie warunki pogodowe są o wiele łagodniejsze.

03.02.2017 16:33