Fot. PAP/Małgorzata Wojtaczka

Małgorzata Wojtaczka, 51-letnia wrocławianka, jako pierwsza Polka w historii dziś w południe czasu polskiego stanęła na Biegunie Południowym. Kobieta pokonała w ciągu ponad dwóch miesięcy dystans 1200 kilometrów, bez asysty, ciągnąc za sobą 100 kilogramowe sanie.

„Życie jest piękne” – powiedziała Wojtaczka, stojąc na Biegunie Południowym. Swoją podróż rozpoczęła 18 listopada z lodowca Ronne spływającego do Morza Weddella. Na biegunie stanęła dokładnie o godzinie 12:30 czasu lokalnego. Mimo, że na półkuli południowej trwa aktualnie lato, wrocławianka w ciągu ostatniej doby musiała zmagać się z 34-stopniowym mrozem i silnym wiatrem osiągającym 40 km/h, przez który odczucie chłodu było jeszcze silniejsze.

„Denerwuję się czy zdążę. Jestem porządnie zmęczona. Temperatura powietrza poniżej minus 30 st. C i to też szybko zabiera mi energię. Do tego wiatr, w nocy 5 stopni w skali Beauforta (ok. 40 km/h), rano około 4 B. Taka kombinacja powoduje, że temperatura odczuwalna to minus 46 st. C. Ciągle dużo świeżego śniegu. Nie daję rady iść szybciej niż około kilometra na godzinę. Teraz kiedy słodycze już się skończyły, w czasie przerw jem ciepłe płatki z termosu. Dają energię” – napisała na Twitterze.

Jednak o 12:30 opublikowała kolejny post: „Dotarłam!”, co oznacza, że Małgorzata Wojtaczka to pierwsza Polka, jakiej udało się stanąć w sercu najzimniejszego bieguna świata.

Wojtaczka nie ukrywała, że przeszkadzały jej 100-kilogramowe sanie, jakie musiała za sobą ciągnąć. Jednak były one niezbędne, gdyż znajdowała się tam żywność konserwowana oraz specjalne paliwo do używania w kuchence, tzw. white gas (normalne paliwo nie może być stosowane w tych szerokościach, bo zamarza).

Po krótkim odpoczynku Wojtaczka oraz pracownicy Bazy Antarktycznej ALE zostali przetransportowani samolotem do centrum ALE Union Glacier w okolicy Mount Vinson (4892 m), najwyższej góry Antarktydy, skąd w ciągu doby ma wylecieć specjalnym samolotem transportowym Ił-72 do Punta Arenas w Chile. Wszystko zależy od warunków atmosferycznych, a te w najbliższym czasie mają się znacząco pogorszyć. Zima polarna na Antarktydę o dwa tygodnie wcześniej niż zwykle, dlatego sezon trzeba było zakończyć.

W 1994 roku Liv Arnesen po 50 dniach marszu była pierwszą kobietą, która osiągnęła Biegun Południowy. Norweżka miała po drodze cały czas dobrą pogodę. Wojtaczka wybrała tę samą, klasyczną trasę, długości w linii prostej 1200 km. Omijając m.in. szczeliny pokonała w sumie 1300 km.
Wyczynu 51-letniej wrocławianki pogratulował Marek Kamiński, pierwszy w historii Polak, który dotarł do środkowej Antarktydy. „Gosi kibicowałem od samego początku jej marszu. Wierzyłem, że jej wyprawa zakończy się sukcesem. Dziś cieszę się razem z nią. Super wyczyn, wielkie gratulacje!”.

25.01.2017 16:31