Ostatnia fala mrozów, jaka nawiedziła Europę, przyniosła bardzo spektakularne zjawiska optyczne, których nie moglibyśmy obserwować, gdyby nie niska temperatura i leżący śnieg.
Słońce poboczne
W Moskwie w ostatni weekend temperatura o porankach spadała poniżej -30 stopni. To dało szansę obserwacji ciekawych zjawisk optycznych i meteorologicznych. 6 stycznia mieszkańcy rosyjskiej stolicy mogli obserwować tzw. „słońca poboczne”. To szczególny rodzaj optycznego zjawiska halo w postaci świecącego pierścienia wokół Słońca. Nie jest to jednak w pełni jasny opalizujący okrąg, a tylko dwie lekko wygięte pionowe kolumny położone symetrycznie od naszej dziennej gwiazdy.
Słońce poboczne powstaje głównie o poranku, gdy słońce znajduje się nisko nad horyzontem. Pojawia się w wyniku załamania się promieni słonecznych na kryształach lodu występujących w formie sześciokątnych płytek opadających w pozycji poziomej.

Słupy świetlne
Aktualnie w całej Europie Północnej i Środkowej, gdzie temperatura spada poniżej -20 stopni, można obserwować charakterystyczne słupy światła, jak miało to miejsce w niedzielę w Rydze. Silny mróz, a także duża wilgotność powietrza to korzystnego warunki do powstania w atmosferze zawieszonych heksagonalnych kryształów lodu. Światło odbija się od nich pionowo, co tworzy charakterystyczne kolorowe słupy świetlne.

Pył diamentowy
W sobotę w Polsce występowały przy bezchmurnym niebie opady pyłu diamentowego – wyglądało to tak, jakby z nieba leciał brokat. Pył diamentowy to tak naprawdę sześciokątne kryształki lodu, które unoszą się w powietrzu w czasie zimowej, bardzo mroźnej pogody. Mogą opadać z zupełnie bezchmurnego nieba i najlepiej widoczne są w miejscach nasłonecznionych; są tak małe, że rzadko je widać w głębokim cieniu.

Parujący staw
Wskutek wyjątkowo niskiej temperatury zbiornik w Moskwie zaczął… parować. Ciepła woda zaczęła oddawać do zimnego otoczenia ciepło w postaci pary. Zjawisko było tak spektakularne, że wydawało się, iż woda w stawie podgrzewana jest od dołu.

09.01.2017 14:29