Burza śnieżna w Kłobucku; fotosysymetria.pl

Zgodnie z naszymi prognozami, w Polsce w dniu wczorajszym wystąpiły… burze śnieżne. To bardzo rzadkie zjawisko w styczniu mogło wywołać zdziwienie, a my nadążamy z wyjaśnieniami, skąd w ogóle się one wzięły.

Jak widać na załączonym wyżej obrazku, aktywność burzowa w środę (04.01) była całkiem spora. Pioruny przecinały niebo już w nocy na Pomorzu, ale silna konwekcja rozwinęła się na lądzie w ciągu dnia. Grzmiało i to licznie na południu woj. zachodniopomorskiego, w lubuskim, wielkopolskim, w północnej części opolskiego i śląskiego, na krańcach południowych łódzkiego oraz wieczorem – na Podkarpaciu.

Burze to nic innego jak rezultat zwiększonej chwiejności atmosfery wywołanej zaostrzeniem pionowego gradientu temperatury. W środę niż znad Zatoki Gdańskiej zaciągnął z północnego-zachodu chłodne powietrze polarnomorskie. Zwiększony gradient termiczny (ok. 1 st./100 metrów wysokości) sprzyjał rozwojowi wypiętrzonych chmur Cumulonimbus. Wiele z nich wygenerowało kilka bądź kilkanaście wyładowań, jak np. w rejonie Częstochowy, Rzeszowa, Zielonej Góry oraz Szczecina.

Jak twierdzą nasi czytelnicy, wczorajsze burze niczym nie różniły się od tych letnich oprócz tego że zamiast deszczu padał sam śnieg lub krupa śnieżna. Opady w rejonie Częstochowy były tak silne, że w ciągu 10 minut potrafiło przybyć aż 2 cm mokrego śniegu. Dodatkowo burzom towarzyszył dość silny i porywisty wiatr.

Oczywiście, o burzach pisaliśmy jako pierwsi w Polsce już w niedzielę w prognozie tygodniowej. Co więcej, w przyszłym tygodniu burze mogą się powtórzyć.

05.01.2017 02:42