Po tym, jak tysiące stworzeń morskich zostało wyrzucone na wybrzeże Nowej Szkocji, naukowcy chcą ustalić, co było przyczyną ich śmierci. Masowe zgony sięgają listopada, kiedy tysiące martwych i umierających śledzi zaczęły pojawiać się na plażach w południowo-zachodniej części kanadyjskiej prowincji. Niedługo po tym zdarzeniu fale zaczęły wyrzucać na brzeg trupy homarów, krabów, rozgwiazd i innych ryb.

Aż 20 tys. homarów, ryb, rozgwiazd, małży, krabów i innych morskich stworzeń znaleziono w Parku Savary – donosi CNN. „To, co wiemy, że w jednym miejscu duża liczba liczba gatunków, która nie jest ze sobą powiązana, była martwa” – powiedział , naukowiec i profesor biologii Ted Leighton. „Ale prawie wszystkie są bezkręgowcami żyjącymi na dnie oceanu, dzieląc siedliska” – dodał.

Pojawiły się spekulacje, że masowe zgony zostały spowodowane przez ogromne podwodne turbiny, który zostały zamontowane w Zatoce Fundy w listopadzie. Turbinę zamontowano do zwiększenia mocy przepływu wody w zatoce w celu wytworzenia energii elektrycznej. Jednak najbliższa turbina znajduje się blisko sto kilometrów od miejsca śmierci zwierząt, a stworzenia nie wykazują żadnych obrażeń przez wirniki urządzeń.

Ekolog Marine Kent Smedbol powiedział CTV Atlantyk, że być może choroba, morska burza czy ludzkie zanieczyszczenia mają coś wspólnego z masową śmiercią zwierząt. Jednak wszystkie wykonane do tej pory badania nie wskazują na obecność bakterii, ale w najbliższych dniach zostaną przeprowadzone testy wirusowe.

W czwartek naukowcy federalni pobrali próbki wody i zrobili testy na tlen rozpuszczony, stopień zasolenia i temperaturę wody – podaje CBC News. Wszystkie wyniki nie wykazują jakichkolwiek odchyleń. Skanowano również obrazy dna St. Mary’s Bay i Zatoki Fundy i nic szczególnego nie zarejestrowano.

Władze ostrzegają mieszkańców i turystów, by nie zbierać i nie spożywać martwych ryb i stworzeń morskich.

02.01.2017 08:33