Rekordowe opady doprowadziły w poniedziałek do zamknięcia słynnego australijskiego parku narodowego parku na Urulu. Jak poinformowało Biuro Meteorologiczne Australii taka burza, jaka nawiedziła ten obszar w okresie świąt Bożego Narodzenia, to wydarzenie zdarzające się dwa razy w wieku – donosi BBC.

Urulu to słynny park w Australii znany z licznych skał, które rozciągają się na obszarze całego punktu orientacyjnego, w samym sercu parku w środkowej części kraju.

Powodzie błyskawiczne w odległym miasteczku Kintore wymusiła ewakuację kilkudziesięciu mieszkańców. Policja z
Terytorium Północnego poinformowała, że 25 domów zostało całkowicie zalanych przez wodę w mieście graniczącym ze stanem Australii Zachodniej. Kintore jest prawie odcięte od świata; z trudem można przemieścić się jedynie po stronie Australii Zachodniej.

Papunya, inne miasto położone 250 km od Alice Springs, została całkowicie odcięte od świata, natomiast kwadrat miasta Yulara – znajdujące się najbliżej Uluru – zamieniło się w jezioro pełne wody.

Władze zamknęły park narodowy Uluru-Kata Tjuta w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, powołując się na ryzyko ze strony zalanych dróg i potencjalnych wypadków samochodowych. Urzędnicy będą w dalszym ciągu monitorować sytuację, ale nie ma jeszcze bezpiecznych warunków do jego ponownego otwarcia.

„Jest bardzo dużo wody, które zbiera się dookoła Urulu. Wiele dróg zostało zalanych przez opady rzędu 300-400 mm. Dość spektakularne, ale bardzo niebezpieczne warunki drogowe” – powiedział menadżer parku, Mike Misso.

Urulu, gdzie znajdują się olbrzymie piaskowe głazy będące świętym miejscem dla rdzennych mieszkańców Anangu, stanowi największą atrakcję turystyczną Krainy Kangurów.

27.12.2016 11:31